Witam się sobotnio.
Dzisiaj od rana na wysokich obrotach. Najpierw zakupy podczas których musiałam oczywiście zaliczyć lody w Grycanie, później sprzątanie, obiadek i wreszcie odpoczywanki. Od ok 2 miesięcy pochłaniam lody w nieziemskich ilościach, chyba w całym dotychczasowym życiu jeszcze tyle nie zjadłam... Dziś jeszcze czeka mnie zabawa z korpusami z kurczaka, a tak mi się nie chce. Muszę pościągać im skóry, moje kochanie podzieli na mniejsze części, potem będę je mielić i porcjować.Uwielbiam te miny sprzedawczyń kiedy mówię, że poproszę 10 kg korpusów z kurczaka

W poniedziałek przyjeżdża na tydzień moja siostra z czego bardzo się cieszę, ale mam pewien problem. Zagapiłam się i nic dla niej nie mam, a moja siostra obroniła się w zeszły poniedziałek na dietetyce. Muszę jej coś jutro kupić ale zupełnie nie mam pomysłu, może coś mi podpowiecie? Jak broniła się w zeszłym roku na kosmetologi kupiłam jej skórzany portfel i jakieś duperele. Teraz nie mam zupełnie pomysłu, a w czerwcu znów mnie to czeka, bo będzie broniła się znowu... Matko dobrze, że póki co to ostatnie studia w jej wykonaniu, no chyba, że znów coś zacznie....
kati awans świętuj piccolo. Piłam ostatnio wiśniowe, całkiem niezłe hehe
Traschka ja dwa tygodnie temu też piłam wiśniowe piccolo i smakowało mi wyśmienicie. Oblewałam nim (jako jedyna) swoje okrągłe urodziny, bo reszta miała % ale za to piłam z prawdziwej szmpanówki

Wracająć do moich futer to na popołudniowy spacer zazwyczaj chodzę sama. Czasem wybierze się ze mną sąsiadka. W weekendy jeśli piesy nie są nba trenigu to albo idę razem z mężem, a jeśli jest paskudna pogoda to ja zostaję w domku. W tygodniu to jednak ja z nimi chodzę ale te półtora godziny spaceru dziennie dobrze mi robi. Fakt, że nie są to najmniejsze i najlżejsze psy, a do tego pociągowe, które wiedzą co to praca w zaprzęgu, ale prowadzam je w specjalnych kantarach więc mnie nie ciągają

Ideałaem byłoby gdybym mogła chodzić z nimi do rozwiązania ale wiem, że mogę nie dać rady. Tylko wtedy będę musiała prosić o pomoc sąsiadki, a tego nie lubię
Katamisz mam nadzieję, że ten teść to nie na Ciebie krzyczał, co? Ja też mam sokowirówkę, super sprawa z tymi soczkami, co? Ja w tym celu wykorzystuje męża, a od kiedy jestem w ciąży to nie muszę nawet prosić tylko sam chętnie prawie codziennie robi skoki .
Doris, 118? Wowilość ruchów naprawę imponująca, nie miałam pojęcia, że maluchy aż tak się ruszają. Cieszę się, że z Julką wszystko dobrze i że mała tylko Cię postraszyła. Dobrze, że pojechałaś i się uspokoiłaś, nie ma się co denerwować tylko trzeba korzystać z naszych praw i jeśli coś nas niepokoi to jechać na ip i sprawdzić to.
Marta zdrówka dla Dominiki, obyście nie musiały nigdzie po dyżurach jeździć.
Coś jeszcze miałam ale skleroza mnie dopadła, chyba za dużo masła jem...