Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
Mam dla Was wiesci od polii. Jest jeszcze w szpitalu ale niedlugo bedzie wracac. Postara sie pozniej jeszcze zajrzec ale jest bardzo zmeczona. Z malym wszystko ok.
Mam dla Was wiesci od polii. Jest jeszcze w szpitalu ale niedlugo bedzie wracac. Postara sie pozniej jeszcze zajrzec ale jest bardzo zmeczona. Z malym wszystko ok.
Dzięki Dziewczyny za toskę.
Kilolek przekazala Wam wiadomość (dziękuję) a ja napisze co sie działo.
Juz jestem w domu, ledwo żywa
Ale się dzisiaj najadłam strachu, tak jak pisalam wcześniej zle sie czulam, albo mi bylo goraco albo zimno i cala sie trzesłam i zaczęłam wymiotować. Nie zastanawialam sie dlugo i obudzilam męża, jak mnie zobaczyl to powiedzial: "Matko ale Ty jestes blada, doslownie biala jak sciana" wiec mu mowie co sie dzieje i wtedy zaczelo mi sie robic ciemno przed oczami Zadzwonilam do kolezanki czy moze wpsc do Kuby, na szczescie byla w domu i przyjechala do pol godziny. A my pojechalismy, ledwo wsiadlam do samochodu, oczywiscie bark, na ktorego bol tyle juz narzekam dał znac o sobie, aż mnie skrecało
od razu nas przyjeli, pierwszy raz w zyciu mialam takie wysokie ciśnienie
ale wiedzialam ze to na pewno z nerwow bo sie tak przestraszylam, ze szkoda gadać. jak mnie zbadali i powiedzieli, ze z Malym wszystko ok to sie troche mniej denerwowalam i wtedy cisnienie bylo juz w miarę
ale wymiotowalam dalej, brzuch zaczal mnie tak boleć, ze ledwo oddychałam. Polozna przyszla i spytala czy mam torbę ze sobą na co ja zrobilam wielkie oczy. Mąż nieźle przestraszony i jedyne co powiedzial: "Mialas racje zeby powoli sie pakować", a ja mowie, ze nie mam ale jak cos to przeciez mąż przywiezie co trzeba, reszte dokupi jutro ale od razu mysl a co z Kuba?? az mi sie beczec chcialo, pozniej przyszedl lekarz, okazalo sie ze mam też gorączkę
i znowu wymioty
nie wiedzieli od czego to, powiedzialam e wydaje mi sie ze puchnac zaczelam ale stwierdzili ze tylko mi sie wydaje ( w sumie i dobrze), gadali miedzy soba czy mnie zostawic czy nie. Mąż pojechal do domu do Mlodego, na szczescie kolezanka spisala ie dzielnie, wykapal Kube, polozyl spac i wrocil. (oczywiscie Ona z Nim zostala jeszcze). A ja w tym czasie lezalam sobie i tak chodzili do mnie wszyscy na zmiane i tylko pytali jak sie czuje
Maly wiercil sie strasznie, jeszcze tak nigdy nie bylo. Zmierzyli mi znowu cisnienie i bylo juz ok, miarę ok. Z cukrem u mnie wszystko w porządku
bo myslalam ze moze cukier mi spadl czy cos w tym stylu. Ulyszalam oczywiscie, ze na tle nerwowym to na pewno też jest
pewnie i racja
ale jak powiedzialam, ze mialam podobnie jak bylam w pierwszej ciąży i ze w tej tez juz mialam zapalenie pecherza i identyczny bol brzucha tak sobie to wzieli do serca. Wczesniej juz wzieli mocz do badania ale chyba o nim zapomnieli
wreszcie po dwoch godzinach okazalo sie ze znowu na to cierpię:/ w tamtym tygodniu sikalam czesciej ale tylko przed dwa dni czulam bol a tak to bylo ok i w sumie zlekcewazylam to a apogeum bolu przyszlo dzisiaj
identyczna sytucja jak w ciazy z Kubą. Ten sam bol, teraz tylko przynajmniej przytomnosci nie stracilam, ale slaba jestem jak nie wiem. Mam lezec w lozku najwiecej jak sie da. Odpoczywac i nie stresować sie.
Mąż wlasnie pojechal do pracy, Biedak nie spal w ogole ale mysle, ze da radę. kuba spi a ja spadam do wanny i do lozka tez.
Dzięki Dziewczyny za toskę.
Kilolek przekazala Wam wiadomość (dziękuję) a ja napisze co sie działo.
Juz jestem w domu, ledwo żywa
Ale się dzisiaj najadłam strachu, tak jak pisalam wcześniej zle sie czulam, albo mi bylo goraco albo zimno i cala sie trzesłam i zaczęłam wymiotować. Nie zastanawialam sie dlugo i obudzilam męża, jak mnie zobaczyl to powiedzial: "Matko ale Ty jestes blada, doslownie biala jak sciana" wiec mu mowie co sie dzieje i wtedy zaczelo mi sie robic ciemno przed oczami Zadzwonilam do kolezanki czy moze wpsc do Kuby, na szczescie byla w domu i przyjechala do pol godziny. A my pojechalismy, ledwo wsiadlam do samochodu, oczywiscie bark, na ktorego bol tyle juz narzekam dał znac o sobie, aż mnie skrecało
od razu nas przyjeli, pierwszy raz w zyciu mialam takie wysokie ciśnienie
ale wiedzialam ze to na pewno z nerwow bo sie tak przestraszylam, ze szkoda gadać. jak mnie zbadali i powiedzieli, ze z Malym wszystko ok to sie troche mniej denerwowalam i wtedy cisnienie bylo juz w miarę
ale wymiotowalam dalej, brzuch zaczal mnie tak boleć, ze ledwo oddychałam. Polozna przyszla i spytala czy mam torbę ze sobą na co ja zrobilam wielkie oczy. Mąż nieźle przestraszony i jedyne co powiedzial: "Mialas racje zeby powoli sie pakować", a ja mowie, ze nie mam ale jak cos to przeciez mąż przywiezie co trzeba, reszte dokupi jutro ale od razu mysl a co z Kuba?? az mi sie beczec chcialo, pozniej przyszedl lekarz, okazalo sie ze mam też gorączkę
i znowu wymioty
nie wiedzieli od czego to, powiedzialam e wydaje mi sie ze puchnac zaczelam ale stwierdzili ze tylko mi sie wydaje ( w sumie i dobrze), gadali miedzy soba czy mnie zostawic czy nie. Mąż pojechal do domu do Mlodego, na szczescie kolezanka spisala ie dzielnie, wykapal Kube, polozyl spac i wrocil. (oczywiscie Ona z Nim zostala jeszcze). A ja w tym czasie lezalam sobie i tak chodzili do mnie wszyscy na zmiane i tylko pytali jak sie czuje
Maly wiercil sie strasznie, jeszcze tak nigdy nie bylo. Zmierzyli mi znowu cisnienie i bylo juz ok, miarę ok. Z cukrem u mnie wszystko w porządku
bo myslalam ze moze cukier mi spadl czy cos w tym stylu. Ulyszalam oczywiscie, ze na tle nerwowym to na pewno też jest
pewnie i racja
ale jak powiedzialam, ze mialam podobnie jak bylam w pierwszej ciąży i ze w tej tez juz mialam zapalenie pecherza i identyczny bol brzucha tak sobie to wzieli do serca. Wczesniej juz wzieli mocz do badania ale chyba o nim zapomnieli
wreszcie po dwoch godzinach okazalo sie ze znowu na to cierpię:/ w tamtym tygodniu sikalam czesciej ale tylko przed dwa dni czulam bol a tak to bylo ok i w sumie zlekcewazylam to a apogeum bolu przyszlo dzisiaj
identyczna sytucja jak w ciazy z Kubą. Ten sam bol, teraz tylko przynajmniej przytomnosci nie stracilam, ale slaba jestem jak nie wiem. Mam lezec w lozku najwiecej jak sie da. Odpoczywac i nie stresować sie.
Mąż wlasnie pojechal do pracy, Biedak nie spal w ogole ale mysle, ze da radę. kuba spi a ja spadam do wanny i do lozka tez.
Asia, Pola jesteście bardzo dzielne i tak trzymać. Cieszę się, że wszystko dobrze. I tak ma zostać.
Spokojnej nocki wszystkim. Ja postanowiłam oszczędzać kręgosłup, więc idę spać.
Dziś zaczynam 30 tydzień - na to właśnie czekałam by czuć się dobrze : spokojnie i bezpiecznie .
Życzę miłego dnia.
Pola to miałaś przygodę Współczuję bólu i stresu który musiałaś przejść . . . Nawet nie wyobrażam sobie co czułaś . . . Na pewno to coś okropnego , ja przy najmniejszym skurczu już pazury gryzę ze stresu . . 3maj się i odpoczywaj, oby ten ból już nie powrócił .
Asia tak sobie myślę, że chyba to dobrze, że widziałaś ten oddział i te wszystkie maleństwa bo przynajmniej nie będzie dla Ciebie tak ogromnym szokiem gdy zobaczysz swoje, mniej więcej wiesz czego się spodziewać i jak taki maluch wygląda..
Ja mam na 1.VI.2012 wg. OM . Ty wcale daleko ode mnie nie jesteś bo tylko 9 dni.
Chyba już najwyższy czas zacząć szukać na allegro koszul do szpitala i biustonoszy . . . Planuję w tym miesiącu już kupić . . . tak w razie czego . . . kurcze w sumie to musze wszystko kupić włącznie ze szlafroczkiem jakimś i ciapami bo po domu śmigam bez bo nie znoszę ciapluców ale w szpitalu nie będzie wyjścia yh .