No to się doigrałam. Pierś nacieta teraz latam z jakimś sączkiem. Mam już dosyć tych "niespodzianek". Zrobił się u mnie ropień piersi ale wcześniej nie było zapalenia, mówili mi że krwawiąca brodawka, osłabiony organizm i tak mogło być. KIlka dni temu pisałam że zrobił się mały guzek prbowałam sama rozmasować gorace okłady ale ponoć tylko ruszyłam bestię. Lekarz też twierdzi że innego leczenia nie ma bo może to nawet doprowadzić do posocznicy. O boże a mówili że karmienie piersią jest super.
W czwartek znowu wizyta u chirurga może zaszyja rane, bo w sobotę wesele mojego brata i pozostanie mi się pooblizywać,
Iguś od 2 dni na mm daje radę, powiedziałabym że spokojnieszy i leci z fazami Tracy karmienie, czuwanie sen. Chociaż na tej lini się poprawia.