Muszę się jakoś wkręcić po świętach i temat akurat dla mnie!! Dziś non stop wlatywały mi przez okna pszczoły do mieszkania!!!

nie mogłam przez to chaty wietrzyć, a Gabi jak widzi coś latającego, to krzyczy "mucha"! i ucieka, więc miałam wesoło...
Nie wiem, czy się nie zalęgły w pobliżu naszych okien
aronia - znając Twojego dziecia, czytając wpis, pomyślałam, że on faktycznie zjadł te igły :-)
aga - współczuje przeżyć świątecznych. Teraz już jest oki??
My prawie zdrowie - pisze prawie, bo jeszcze są małe pozostałości w postaci kataru.
Jutro praca, a od czwartku przez 4 dni intensywny kurs - wykłady przeplatane zajęciami na basenie...chyba się wykończę..