Hej Gerls

Mam od paru dni nowy tel i zapomnialam hasla, moglam tylko czytac...
No i biegalam za G, ktora przechodzi wlasnie wszystko, czyli koncowke wirucha (wspominana juz sraka), plus bolesne czworki (trzy na raz). Wiec, Mlodak, moze to dobry moment na spotkanie, duzo mnie juz u Sz nie zdziwi;-)
Btw buty jedne i drugie fajne

to Ci pomoglam, nie ma za co;-)
Cxesc Sylka
Munka G teskni
Troche jeszcze ponadrabiam... widzialam zoledzie na tapecie.
Aronia, nie wiem, czy to przeczytasz. Jak dla mnie, jesli tak jak mowisz, doczytalas, ze bialko itd, to luz. Jedyne, do czego mam zastrzezenia, to to, ze z ziemi. Zoledzie zwykle leza pod drzewem, tam tez sikaja psy/koty/inne zwierzeta, psy robia dwojeczki, Ludzie depcza... sama zjadlabys cos z ziemi? Mialam watpliwa przyjemnosc wyhodowania sobie pieknego pasozyta bablowca w swych trzewiach przepastnych... nic milego, zakonczylo sie chirurgicznie. Pol brzucha mam rozciete, plus nalezalo sie cieszyc, ze nie rozlazly sie te glisty po calym organizmie bo szok i potencjalnie smierc. Prawdopodobnie od psow/kotow lub jagod oszczanych przez lisy. Zwierzeta sa nosicielami wielu chorob i pasozytow, dlatego tez, gdy trzymamy je w domu to nalezy odrobaczac regularnie. Niestety, malo ludzi to robi. Takie moje zdanie nt jedzenia z ziemi.
Wiecie co, zaczynam nie miescic sie w spodnie... tzn jeszcze tak ale juz mnie troche gniota, i najwygodniej mi w dresach... fuj

czas ruszyc do sklepu po ciazowki. Z G mialam letnie, wczesniej kiecki nosilam. Teraz tez trzeba bedzie...
Sciskam
