WYPUŚCILI NAS!!!


Pewnie, żeby nie tłumy na oddziale i potrzebne łóżka zostałabym do jutra, a tak to odesłali do domu. Kazali powtórzyć alat i aspad i z wynikami zgłosić się do gin za tydzień. Teraz miałam wyniki dwukrotne w stosunku do normy, ale bilirubina w normie. Dostałam na to Essenciale forte - i tyle. Do tego dieta "długoposiłkowa": każdy posiłek dzielić na 3 i zjadać z przerwami min pół godziny (chyba jednak trzeba będzie kupić mikrofalę do odgrzewania obiadu), żeby nie zapełnić żołądka. "Nie będzie zapchany, dziecko nie będzie uciskać, nie będzie bolało" - ot i tyle z pobytu w szpitalu. No i albo leżeć, albo chodzić, a jak najmniej siedzieć (co by dziecko i narządy miały miejsce).
Na szczęście już w domu - jedynie trochę spuchłam i mam wrażenie, że brzuch mi się opuścił. Chodzą za mną przeczucia, że Mikołaj się szykuje na dzień dziecka...
Trochę Was podczytałam, ale już sama nie wiem, co komu odpisać. Mam nadzieję, że Ślązaczkom spotkanie się udaje/udało, Natisowa Natalka ma tych "ataków" jak najmniej, chorowitki zdrowieją, szpitalne już szykują się do wyjścia, a bobaski grzecznie czekają w brzuszkach, aż ich pokoiki będą gotowe
U mnie czas w końcu się zabrać ostro do zakupów, bo Aro ze swoimi wieściami z pracy to jakoś mnie nie bawi (końcówka maja, czerwiec lipiec i sierpień pod znakiem wyjazdów i życia na odległość)...