Cześć Kobietki,
Za mną fatalna noc, ciągle myślałam o XEZ, o moim Skarbie i chyba bardziej się zaczęłam bać. Nie spałam do 3, a o 5.30 obudził mnie budzik męża.
Zasnęłam o 9 i pospałam do 10.30, więc trochę odespałam.
Jeszcze miałam taki sen, że do teraz nie umiem się uspokoić.
Niestety gardło nie odpuszcza, ledwo już żyję. Wczoraj wieczorem zjadłam chyba całą cytrynę, a potem syrop z cebuli. Tym syropem się załatwiłam, bo było mi tak niedobrze i żołądek rozbolał, że ledwo dałam radę. A byłam po lekach, nie wiedziałam ile się wchłonęło, więc robiłam wszystko, żeby nie zwymiotować.
MAMA_WIKI - współczuję strachu o Wikusię. Jak Natka miała 3latka to byłam z nią sama na małych wakacjach i wbiła sobie górną jedynkę w dziąsło. Podobnie jak Twoja - biegła, upadła i wbiła zęby w twardą ramę łóżka. Krwi, krzyku i strachu co niemiara. Byłam wtedy sama z koleżanką i jej synem na Słowacji. Zapakowałam ją do auta i do szpitala - myślałam w ogóle, że wybiła tego zęba, tylko nigdzie go nie było, byłam pewna, że go połknęła. Byłam tak zdenerwowana, że jadąc do szpitala pierwszy i na szczęście jedyny raz trzasnęłam nowym wtedy autem męża i rozwaliłam oponę, felgę i nadkole. Mąż jak tylko się dowiedział [o córce, o aucie jeszcze nie wiedział] wsiadł w auto i pognał do nas - zarobił 12 punktów i 500zł mandatu za przekroczenie prędkości [nagrali go na bielskiej trasie]. Mieliśmy bardzo owocne wakacje

.
DMUCHAWIEC - nie zazdroszczę sąsiadki. Trzeba ją odpowiednio ustawić. Moja Natalka też należy do rozbrykanych i szczęśliwych dzieci, biega, skacze, tańczy, śmieje się... Gdy mieszkaliśmy w kamienicy to był luzik, bo sąsiedzi z dołu byli trochę głusi i zawsze na moje pytanie czy nie przeszkadzamy za bardzo [głupie pytanie, wiedziałam, że przeszkadzamy jak cholera

] - mówili, "nie, nie przeszkadza nam, cieszymy się, że są tu obok nas młodzi". Potem w bloku się już trochę pilnowaliśmy, ale też bez przesady. Też biegała, chichotała itd. A teraz luzik

- zobaczycie jak odżyjecie w swoim domu :-).
MARCYSIOWA - u mnie podobnie wygląda sprawa w laboratorium, aż się boję iść, a niestety niebawem będę musiała.
PALINDROMEA - też tak strzelam jak Ty :-). Nie umiem tego opanować.