Zacznę od tego że 1dziecka chcieliśmy oboje.W końcu po wielu próbach rozmowy o 2dziecku odpusc ilam codzienne gadanie i doczekalam się pewnego dnia ze poprosil sam.Gdy dowiedziałam sie ze jestem w 2ciąży wszystko było inaczej.Musiałam się prosić żeby dotknął brzucha.Nie opiekował się mna.Nie pomagal przy synu.Miałam wrażenie że wstydzi się że mn a wyjść chodź z 2strony wychwalał się że będzie mial dziecko... Itd.Poronilam.Szczerze nie widziałam że mu szkoda .O poronieniu on nie chce gadac.O 2dziecku gdy pytam kiedy mówi że może już ze ja nie chce bo biorę tabletki .A problem polega na tym że boję się że on w głębi duszy tego nie chce nie potrafi już do mnie dotrzec ze może on chcieć ze się zmieni i zachowani e się jego nie powtorzy.Tak bardzo bym chciała zostać matką jeszcze raz móc karmić i wstawać w nocy.Parę miesięcy temu bałam się porodu.Już się nie boje już wręcz marzę by być zno w na porodowce .Wcześniej silnie marzyłam o córce chłopak tez...wczesniej nie dopuszczalna mało ze może być zno w syn....Teraz nie !a to znaczenia. ..Nie !a że chlopak może olewac.. Tak bardzo tego pragnę tak bardzo boję że syn zostanie kiedyś sam na świecie gdy nas zabraknie...