Witam, mam do Pani pytanie. Ojciec mojej 2letniej córeczki chce odebrać mi dziecko. Twierdzi że utrudniam mu kontakty z dzieckiem, że nie mam środków na utrzymanie dziecka, on a raczej jego rodzice są zamożni, ja studiuję, moim rodzicom się nie przelewa. czy dlatego że on jest bogaty a ja biedna może odebrać mi córeczkę? gdy byłam w ciąży chciał żebym usunęła ciążę, nie przyznawał się do ojcostwa, później się opamiętał i wszystko było ok, uznał Małą, dał nazwisko, na początku odwiedzał dość często, jednak związać ze mną się nie chciał. Jego rodzice dają mi pieniądze, utrzymują dziecko, niczego jej nie brakuje. Ale nie potrafimy się dogadać, on się awanturuje, ostatnio szarpał mnie na chodniku w środku miasta, wyrywał mi dziecko, krzyczał że mi ją zabierze. Córeczka krzyczała i płakała a on zamknął ją w samochodzie samą i dalej szarpał mnie. To było straszne, nie mogłam jej przytulić i uspokoić, bo nie pozwolił mi się zbliżyć do niej. Bardzo się bałam że wsiądzie do samochodu i więcej córeczki nie zobaczę. To był jednorazowy incydent ale boję się go, on nie panuje nad nerwami. W minione wakacje specjalnie przeprowadziłam się żeby miał bliżej do dziecka i mógł ją częściej odwiedzać ale w ciągu 3 miesięcy odwiedził ją jakieś 4 razy (wizyty trwały ok 20minut). On twierdzi że jestem złą matką, że nie dbałam o siebie w ciąży dlatego miałam problemy (ciąża była zagrożona), a ja prawie całą ciążę leżałam z polecenia lekarza, musiałam wziąć urlop dziekański. Twierdzi że nie karmię Małej bo ciągle ma niedowagę, a ona po prostu ma taką budowę, od urodzenia ma niedowagę, ja też jestem bardzo szczupła. Boję się tego że on zacznie wywlekać moje osobiste sprawy, otóż nie radziłam sobie z tym wszystkim, bo byłam z tym wszystkim sama, nie miałam wsparcia, najpierw problemy żeby donosić ciążę, potem niedotlenienie córeczki, ciężka rehabilitacja, nie wiedziałam czy córeczka wyjdzie z tego, jej ojciec nie wspierał mnie psychicznie, wręcz przeciwnie, przyjeżdżał do Małej i rozmawiał przez telefon ze swoją dziewczyną, szeptał czułe słówka itp., nie umiałam sobie z tym poradzić sama, bardzo chudłam, poszłam po pomoc do psychiatry. Boję się że teraz on zrobi ze mnie wariatkę która jest zagrożeniem dla dziecka. To straszne. Mi jest ciężko bo studiuję na ciężkim kierunku(medycyna), ale kocham córeczkę nad życie, długo walczyłam o jej życie i nie mogę teraz jej stracić. Dbam o nią, jest zawsze czysta, najedzona, uśmiechnięta, jest szczęśliwa, a między nami jest bardzo silna więź. Błagam, proszę o odpowiedź, czy sąd przyzna opiekę nad dzieckiem ojcu dlatego że nie jestem tak zamożna jak on i że miałam depresję?