Witajcie. Zacznę od początku. 6 tygodni temu urodziłam zdrowego synka, spędziliśmy 4 doby w szpitalu, że względu na żółtaczkę był naświetlany lampami, po tygodniu wróciliśmy na ponowne naświetlania. Podczas pobytu w szpitalu wszystko było w porządku, po powrocie do domu miałam straszne wahania nastrojów, natrętne myśli, że lepiej byłoby nam bez dziecka, ciągle płakałam. Po pewnym czasie to minęło i już wszystko było w porządku, aż do ukończenia przez synka 6 tygodni. Wróciły źle myśli, pojawiły się stany lękowe o jego zdrowie, zdenerwowanie, płacz, dodam, że po szczepieniach małego jest marudny, pręży się, napina, przez co ja co raz bardziej czuje się bezradna i przerażona. Przeraża mnie myśl, że takie sytuacje będą się powtarzać, przeraża mnie myśl o ząbkowaniu, chorobach.. Czy to depresja? Są momenty kiedy wszystko co złe mija, cieszę się macierzyństwem i normalnie funkcjonuje. Doradźcie.