Bodzinka, spokojnie. Twoje dziecko będzie zdrowe, śliczne i najpiękniejsze w okolicy. Jakby Ci to... Jestem depresyjna. Znaczy się przeszłam kilka lat z depką samodzielnie, jak sie nasiliła tak że tylko żyletki szukać to poszłam na leczenie i od trzech lat daję radę bez terapii i leków. Teraz byłam w ciąży - nie pierwszej jak dla mnie, ale dla mojego ukochanego faceta to było pierwsze dziecko. Odeszło w 10tc., 16 dni temu. W ciąży czułam się bajecznie - rzygałam jak kot, bolały mnie piersi, robiło mi się słabo i... byłam dziko szczęśliwa bo spełniło się nasze marzenie. Teraz poważnie rozważam powrót do terapii i prochów bo wracają najgorsze koszmary przeszłości. Bodzinko, bądź szczęśliwa jak tylko potrafisz, poszukaj radości w swoim stanie. Wiem, to z depresją jest cholernie trudne, ale pogadaj z maluszkiem pod Twoim sercem, powiedz mu jak bardzo go kochasz, jak czekasz żeby go przytulić kiedy już się narodzi, jak czekasz na znak że jest - na pierwsze ruchy. Pogaduszki z kruszynką dają ciepło i spokój, dają wyciszenie. Z depresją można wygrać, ale ona jest trochę jak nałóg - zawsze czai się za winklem gotowa wyskoczyć jak tylko dopadnie nas coś złego. Dziś może Ci pomóc Twoje maleństwo - miłość naprawdę pomaga.