Witajcie dziewczyny i kobietki

Zazwyczaj staram się nie wyszukiwać na internetowych forach odpowiedzi na dręczące mnie pytania, ale widzę że na tym forum wypowiadają sie naprawde powazne osoby.
Otórz właściwie nie wiem jak zacząć, ale wiadomo że chodzi o doła.

Jestem w ciązy w 3 miesiącu, mam 21 lat, więc jestem jeszcze dość młoda jak na ten stan. Niestety nie wiem co się ze mną dzieję, mam głupie myśli w głowie, ogólnie negatywnie się czuję wewnętrznie, chociaz staram sie tego nie okazywac i funkcjonuje raczej normalnie.

Już kiedys miałam ok 2 lata temu taki jakby epizod depresyjny związany z myslami typu "że nie wiem czy kocham swojego obecnego partnera" ale to przeszło od tak i potem w ogole zapomnialam ze to mialam. A teraz różne inne mnie nachodza. Bardzo boje sie choroby psychicznej i mam związane z tym mysli i lęki. Oczywiście wtedy kiedy mam dola, bo jak nie mam doła to wszystko jest tak jak zawsze i nie mam żadnych lęków ani myśli. Po prostu ciesze się życiem. Zawsze byłam osoba która cieszyła się życiem, chociaż ludzie odbierali mnie za osobe gburowata ale to byla chyba zapora ktora utworzylam w gimnazjum kiedy mi dokuczano. Ale nigdy nie mialam dolów, nie cierpialam z powodu depresji ani nic takiego. Byłam radosna. A teraz od jakiegoś czasu mam takiego doła, biorę wszystko do siebie, co usłysze w telewizji to dokładam pod siebie (dopasowuje do siebie) a pozatym nie mam wewnętrznej radości (rzadko ja mam teraz) a nawet zastanawiam sie czy nie mam mysli samobójczych. Tzn. nie planuje nic w związku z tym bo nigdy nie chcialam sie zabic, zawsze raczej pragnelam żyć i nie chcialam umierac, ale teraz sie zastanawiam jakby czy życie w ogole ma sens, co by bylo gdyby....Nie umiem dokladnie tego opisac. To sie zaczelo jakos tak 2 miesiące temu. Oczywiście mialam przerwy że czulam sie świetnie, zapomnialam o troskach i o tych myślach wszystkich, ale to czasem nagle wraca. Mam z tego powodu lęki, dorabiam se różne rzeczy itp. itd. Nie wiem czemu tak jest. Czemu bylam radosna osoba i teraz tak nie jest? Czy to życie przytłacza (bo w liceum ludzie nie maja problemów) czy to z tego ze nic nie robie tylko siedze w domu i mam malo znajomych wlasciwie 2 kolezanki z ktorymi żadko sie spotykam? Nie chce tak myslec chce byc szczesliwa, ale nie moge po prostu wywalić tych myśli z glowy i powiedziec już mam dość i koniec. Staram sie to zrobic. Chcialabym dodac ze staram sie nie rozmyslac nad tym wszystkim za bardzo poprostu zajmuje sie np. graniem na komputerze. Nie rozumiem tego. Zawsze bylam happy, nie wazne co sie dzialo. Zawsze bylam pelna życia, mialam wyobraźnię, marzenia. Teraz o tym w ogole nie mysle. Nie wiem czy to tez ma związek z ciążą bo na pewno jest od tego że nie mam zajęcia. Odpiszcie jeśli możecie.