Witam serdecznie, to mój pierwszy post na tym forum :-) jestem mamą 3tyg synka i mam pewien problem. Od kilku dni synek wieczorami i w nocy wisi non stop na piersi, je dużo i w pewnym momencie okazuje się, że pierś i jedna i druga jest już mięciutka - praktycznie nic z niej już nie leci, mały dalej chce jeść i zaczyna się płacz. Nie pomaga lulanie, przytulanie, jedynie podanie piersi go uspakaja, rzuca się na nią jakby nie jadł 3 dni ;-), ale po chwili- kiedy dalej nie leci mu prawie nic (coś leci, ale bardzo malo) zaczyna się frustracja i płacz. Moja laktacja wyglada tak, że jeżeli karmię go co 2,5-3h to pokarm mam, ale jeśli dziecko wisi i je przez np 2-3 h non stop, to mleczko się kończy. Wczoraj w nocy pomogło mu podanie mu mleka modyfikowanego- ale zastanawiam się czy to jedyny sposób? Picie ze smoka w żaden sposób nie przeszkodziło mu potem w ssaniu piersi prawidłowo. Proszę o pomoc i pozdrawiam!
.Jestem mamą trójki dzieci (starsi synowie już duzi,karmieni byli obaj ok. roku),córeczkę karmiłam 7 mcy z wyboru.Jeśli zalezy Ci na karmieniu naturalnym,to warto właśnie zastosować "zwiększanie laktacji" przez podawanie dziecku piersi kiedy tylko chce.Twoje maleństwo dopiero wypracowuje sobie rytm jedzenia i spoczynku- zobaczysz,niedługo wszystko się ureguluje i maluszek będzie się najadał na dłuzej.Nie poddawaj się
.Jeśli traktujemy ssanie maminej piersi jako "szkodliwy nawyk",to może lepiej w ogóle dac sobie spokój z tym całym karmieniem,nie?Karmienie piersią to nie tylko dostarczanie pożywienia dziecku,to właśnie również zaspokajanie jego potrzeby bliskości."Wychowywać" trzytygodniowego noworodka???
.Radzisz "nowej" mamie,żeby usiłowała "zatkać" płaczące dziecko smoczkiem,a sama w tym czasie (druga ręką?