reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Czy pomożesz Iwonie nadal być mamą? Zrób, co możesz! Tu nie ma czasu, tu trzeba działać. Zobacz
reklama

Niemowlak non stop płacze i nie chce spać

Angiee

Fanka BB :)
Dołączył(a)
7 Listopad 2020
Postów
1 947
Uprzedzam, że to będzie długi żalpost... Wybaczcie, że tak chaotycznie, ale piszę szybko, póki mąż z dzieckiem na spacerze 😬
Mój syn jutro kończy 5 tygodni i jedyny spokojny dzień to był pierwszy dzień jego życia, kiedy odsypiał poród. Później przyszła tragiczna druga doba, ale myślę "ok, to normalne". Tylko że od tego czasu nic się nie zmieniło, a wręcz jest tylko gorzej...
Przez pierwsze 3 tygodnie syn prawie cały czas chciał być przy piersi, ale rozumiem, że rozkręcał laktację i tego potrzebował. Było ciężko, ale leżałam z nim praktycznie całą dobę. Już wtedy mało spał, miał jakiś radar i jak tylko się odsunęłam (nie od razu, jak już głęboko zasnął), to często otwierał oczy i było po spaniu. Okazało się, że nie potrafił efektywnie ssać (mam płaskie brodawki, więc konieczne były kapturki, które sporo pomogły) i nie przybierał na wadze, więc na chwilę wjechało mm (jedna porcja dziennie), ale cały czas walczyłam o kp. Nagle w okolicach tego 3. tygodnia coś się zmieniło i syn zaczął super jeść - zaczęłam słyszeć częste połknięcia i teraz najada się w 15-20 minut, zeszliśmy też z kapturków, bo wyrobiły mi się brodawki. Jedna sprawa ogarnięta, ale to nie zmienia faktu, że syn non stop KRZYCZY. On nie płacze, nie kwili, tylko po prostu wydziera się tak, że aż ma kilkusekundowe bezdechy. Jak czytam o maluchach, które potrafią poleżeć 20 minut w łóżeczku, to ryczeć mi się chce, bo mojego dziecka nie mogę odłożyć nawet na sekundę. Jasne, raz na kilka dni się uda, nawet ostatnio pobił swój rekord i leżał sam na macie 15 minut oglądając książeczki kontrastowe. Ale poza tym jeśli go nie noszę, jest non stop wrzask. Jest najedzony, pielucha czysta, raczej nic go nie boli, bo nawet raz dostał pedicetamol, bo już nie wiedziałam, co robić - nic to nie zmieniło. Kupy robi ładne praktycznie po każdym karmieniu, brzuszek ma miękki. Od 3 dni dajemy mu espumisan i biogaię, ale nie widzę żadnej różnicy. Wszyscy dookoła wmawiają nam kolki, ale syn krzyczy cały dzień od drugiej doby swojego życia, dlatego nie pasuje mi to ani na kolki, ani na jakikolwiek inny ból. Tak samo jak to, że uspokaja się praktycznie od razu, gdy się go weźmie na ręce. No i rozumiem, czwarty trymestr, potrzeba bliskości i te sprawy. Nosiłam ile trzeba, dawałam cycka kiedy chciał, chodziliśmy na spacerki i mimo że ze spaniem było średnio, to przynajmniej nie płakał. Ale od kilku dni nie działa zupełnie NIC. Jak go wezmę na ręce, to uspokaja się na kilka sekund i zaraz znowu ryk. Odłożę na chwilę - ryk. Nie śpi już prawie w ogóle. Wczoraj pobił swój rekord, bo jak obudził się o 4:30, to zasnął o 22 i miał w tym czasie tylko 3 h drzemki (rozłożonej na mikrosesje).
Skaczę na piłce, kołyszę, noszę w różnych pozycjach, szumię, śpiewam, włączam szumisia, kołysanki, głaszczę po główce - nic to nie daje. Nie uspokaja się już nawet w wózku, w chuście też potrzebuje dużo więcej czasu i czasami w końcu padnie, a czasami będzie krzyczał dalej. I ok, pierś jeszcze działa, ale tylko na tyle, żeby go na chwilę uciszyć, chociaż zanim złapie, to najpierw też się rzuca i robi się z tego konkretny trening. W czym obecnie tkwi największy problem? W tym, że nie daję rady go w żaden sposób uśpić. Jak wcześniej usypiał na piersi, tak teraz nawet to nie działa. On już się denerwuje, bo mleko leci, a jest opity po korek. Smoczka nie akceptuje żadnego. Domyślam się, że teraz płacze już ze zmęczenia, ale co ja mam zrobić, jak on w żaden sposób nie chce zasnąć?! W końcu poddaje się po jakichś 2-3 godzinach lulania i zasypia, ale zazwyczaj na max pół godziny i zaczynamy walkę od nowa...
O dziwo w nocy śpi nawet dobrze, bo zazwyczaj ok 19 mamy kąpiel, później karmienie na dobitkę (bo wcześniej też musi dostać pierś, żeby był w miarę spokojny) i zazwyczaj o 20, max 20:30 już śpi. Pobudki ma dwie, w okolicach 23-24 i później 2-3. Tylko że jak budzi się nad ranem o 4-5 to już po tym karmieniu nie zasypia i zaczyna się gehenna. Sen ma też bardzo płytki, cały czas coś postękuje przez sen, rzuca się po całym łóżeczku. Ma też silny odruch moro, który go wybudza.
Rozpisałam się, wiem, ale chciałam dobrze nakreślić naszą sytuację. Możecie mi coś w tej kwestii doradzić? Już mi ręce i kręgosłup odpadają. Jest mi żal synka, jak tak strasznie płacze, a ja nie wiem, jak go uspokoić i jak sprawić, żeby poszedł spać i zasnął na dłużej...
 
reklama
Dodam, że przez to jest mi bardzo ciężko robić z nim cokolwiek rozwojowego. Staram się kłaść na brzuszek, ale w ostatnich dniach nawet o tym nie myślę, bo to jest tylko walka o przetrwanie.
Ma ciemieniuchę i chciałam mu ją natrzeć oliwką i delikatnie zetrzeć, ale jak nie wstrzelę się w jego krótkie momenty spokoju, to też nie ma szansy tego zrobić.
Jego najspokojniejsze momenty to są te nad ranem, kiedy jest względnie wyspany i najedzony. Wtedy można sobie z nim fajnie pogadać, on coś po swojemu odpowiada i próbuje się uśmiechać, widać radość w jego oczkach. Ale chciałabym takich momentów więcej :(
 
Ja bym poszła na USG jamy brzusznej i przez ciemię, z tym do neurologa, jeszcze przed pierwszą wizytą szczepienna. Jesli nie masz obiekcji ideologicznych, możesz popytać o osteopate dla niemowląt. Na działanie biogai wg mnie za krótki czas. Espumisan (o ile stosujesz w odpowiednio dużej dawce) powinien pomagac od ręki. A co z witaminą D3? Zmieniałas? Dajesz cały czas taka sama?

Dużo siły życzę, współczuję.
 
USG brzuszka i główki to dobry pomysł. Nawet kontrolnie zrobić. Ale skoro piszesz że brzuszek ma miękki to raczej to nie wina chociażby Wit D. Polecam też wizytę u osteopaty. Nam bardzo pomógł, syn miał lekkie napięcie mięśniowe.
Wiem co czujesz, bo mój syn co prawda nie aż tak, ale ponad 3 miesiące dużo płakał. Już myślałam że wyjdę z siebie. U nas winą była Wit D, po zmianie z d-vitum na vigantol problemy odeszły jak ręką odjął.
 
Warto zrobić badania, o których dziewczyny wspomniały wyżej, ale też trzeba mieć świadomość że może masz takie dziecko i po prostu trzeba dużo cierpliwości
 
Ja bym poszła na USG jamy brzusznej i przez ciemię, z tym do neurologa, jeszcze przed pierwszą wizytą szczepienna. Jesli nie masz obiekcji ideologicznych, możesz popytać o osteopate dla niemowląt. Na działanie biogai wg mnie za krótki czas. Espumisan (o ile stosujesz w odpowiednio dużej dawce) powinien pomagac od ręki. A co z witaminą D3? Zmieniałas? Dajesz cały czas taka sama?

Dużo siły życzę, współczuję.
Tak, te usg miałam w planach, ale myślałam, że najpierw podpytam pediatrę, czy może coś doradzić. Chociaż racja, że lepiej to zrobić jak najszybciej.
Do osteopaty jesteśmy umówieni, ale dopiero na drugą połowę sierpnia. Liczę, że coś się szybciej zwolni, bo niestety mieszkam w małym mieście i nie wyobrażam sobie teraz jechać z synem gdzieś dalej, bo jakbyśmy się nie wstrzelili w drzemkę, to chyba by się w samochodzie udusił od tego płaczu...
Espumisan daję 7 kropel (można 5-10) i tak około 2-3 razy dziennie przed karmieniem. Nie widzę różnicy, ale tak jak pisałam, wydaje mi się, że synek nie ma problemów z brzuszkiem.
Jako witaminę d3 podajemy vigantol od początku. I on jest w takiej dawce, że muszę robić raz w tygodniu dzień przerwy. Też to obserwowałam, ale nie widzę w te dni poprawy, a chyba różnica też byłaby od razu.
Dzięki za wsparcie ❤️
USG brzuszka i główki to dobry pomysł. Nawet kontrolnie zrobić. Ale skoro piszesz że brzuszek ma miękki to raczej to nie wina chociażby Wit D. Polecam też wizytę u osteopaty. Nam bardzo pomógł, syn miał lekkie napięcie mięśniowe.
Wiem co czujesz, bo mój syn co prawda nie aż tak, ale ponad 3 miesiące dużo płakał. Już myślałam że wyjdę z siebie. U nas winą była Wit D, po zmianie z d-vitum na vigantol problemy odeszły jak ręką odjął.
O widzisz, a my akurat stosujemy właśnie vigantol :D Ale różnica była od razu czy trzeba było jakiś czas odczekać?
Myślę jeszcze o nietolerancji laktozy i to jedyne z problemów brzuszkowych by mi się zgadzało, bo słyszę dosyć często takie przelewanie się w brzuszku, szczególnie podczas karmienia i chwilę po. Zamówiłam już delicol, jutro będę podawać i zobaczymy.
Poczytaj o high need baby. Może to ten przypadek?
No właśnie czytałam, że hnb można diagnozować dopiero po 3. miesiącu, bo do tego czasu dzieci mają prawo tak się zachowywać (czwarty trymestr). To muszę wytrzymać jeszcze dwa miesiące 😂 (oby po tym czasie się trochę uspokoiło).
Warto zrobić badania, o których dziewczyny wspomniały wyżej, ale też trzeba mieć świadomość że może masz takie dziecko i po prostu trzeba dużo cierpliwości
Szczerze mówiąc to bardzo bym się cieszyła, gdyby się okazało, że on po prostu ma taki temperament. No ale dla własnego spokoju posprawdzam te różne rzeczy, bo mi go strasznie żal, jak myślę, że może coś go boli, a ja nie umiem mu pomóc...
Dodalabym od siebie fizjoterapeutę i osteopate.
Tak, właśnie do osteopaty już jesteśmy umówieni i później wybierzemy się też do fizjo.
 
Zapomniałam jeszcze dopisać, że synek nie bardzo lubi przytulaski i ogólnie dotyk. Jak go karmię na leżąco bokiem, to nawet nie mogę go trzymać, bo co dotknę plecki, to się wygina. Tak samo jak chcę go pomiziać po stópkach, od razu gwałtownie reaguje. Właściwie akceptuje jedynie głaskanie po główce i trzymanie za rączki.
 
reklama
Czasami po prostu trafi się taki egzemplarz. Jak wykluczysz wszytskie zdrowotne problemy to Poczytaj o high need baby. Ja odłożyłam syna do drzemki dopiero po polotra roku. Tak to był 24h na dobę na mnie /przy mnie/ z cyckiem buzi. odzylam dopiero jak syn poszedł do żłobka, jak poszedł pierwszy raz na 8 godzin a ja jeszcze nie wróciłam do pracy to przespałam ciągiem 7.5 godziny tak organizm domagał się snu. Teraz ma 6.5 roku i nadal jest bardzo wymagający ale oczywiście już w całkiem inny sposób 🙂 nawet najdłuższa żmija mija
 
Do góry