reklama

Dolegliwości ciążowe

reklama
viola ja rowniez przez to przechodze:-( w moim przypadku bol w okolicach spojenia zaczal sie w 5 miesiacu ciazy, spowodowalo to moj pobyt w szpitalu. niestety w moim przypadku sposob zakonczenia tej ciazy jest niewiadomy z powodu tego spojenia moze okazac sie, ze bede musiala miec cc:-( bol jest nieprzecietny, ja w pewnym momencie nie moglam podniesc nogi do gory i wtedy zdecydowalam sie na powiedzenie o tym ginowi. obejrzal mnie w szpitalu ortopeda i stwierdzil, ze nic mi nie jest w stanie na ten bol poradzic:-( jesli do konca ciazy nie przejdzie to cc:-( a nie przechodzi tylko od niedawna zaczela bolec mnie do tego cala miednica, wiec nie wiem jak sie to skonczy:szok:
 
Mnie zaczęło boleć jakiś tydzień temu, ale ból nieziemski. Martwię się tylko, czy to minie po porodzie....naczytałam się trochę w int. na ten temat i niestety czasem potrzeba rehabilitacja. Mam nadzieję, że nas to ominie.
 
kochana ja tez sie naczytalam i mnie przeraza wizja lezenia na hamaku z obciaznikami przez jakis czas. mam nadzieje, ze nic sie nie rozejdzie. w pierwszej ciazy tez mnie bolalo, ale nie az tak jak teraz:-( dlugo zwlekalam z powiedzeniem o bolu ginowi. ale wkoncu stwierdzilam, ze za bardzo to mi przeszkadza:baffled: pod koniec ciazy bol w okolicy spojenia jest normalny, bo musi sie ono troszke rozsunac, zeby zrobic miejsce dzidziusiowi, ale jak robi sie to za wczesnie to niezbyt dobrze:-( niestety ja borykam sie z tym problemem od 3 miesiecy
 
Spojenie lonowe odczuwam, ale tak do wytrzymania. Za to na kosci ogonowej mam staw rzekomy i pozostaje mi sie modlic, zeby mi sie toto przy porodzie nie rozlazlo:-)
 
Ja też strasznie puchnę i o dziwo po nocy mam okropnie opuchnięte ręce normalnie aż bolą i to czasem tak, że nie mogę nimi ruszać, w ciągu dnia mi to schodzi i wieczorem zmiana warty bo moje stopy robią się serdelkowate :confused:
Współczuje dziewczynom z bólami miednicy, mnie wcześniej bolała kość ogonowa, ale teraz trochę się uspokoiła.
Za to od paru dni mam ciężkie wieczory, mój brzuch strasznie się napina i boję się wtedy że to już :-( Na szczęście po Nospie przechodzi i w dzień jest ok. Ma ktoś tak???
 
Hejka!!!
Jestem zpowrotem.Jesteśmy już po badaniu i na szczęćie dla nas oddział był pełny i panuje jakiś wirus bo nie chcieli córki narażać i wypuścili nas do domu.Hurrrraaaa!!!!:-D:-D:-D
Noc oczywiście nieprzespana a badanie paskudne. Zakładali małej cwenik i to chyba było najgorsze. Ona w listopadzie ubiegłego roku miała problem z zaparciami i przez 3 dni robili jej lewatywy żeby ją "odkorkować".Przeszła to strasznie bo bardzo ją bolało i wróciła do pampersów-bała się siadać na nocnik.
Teraz przy cewnikowaniu strach wrócił i płakała przeraźliwie.Jak usłyszałam "mamusiu pomóż mi " to zaczęłam płakać i sama miałam dość. :szok::no::-(Potem samo badanie nie było już takie tragiczne.
Nie ma nic gorszego od patrzenia jak dziecko się męczy i nie można mu pomóc.:-(

Współczuję puchnącym-ja w pierwszej ciąży od piątego miesiąca byłam spuchnięta strasznie, teraz mnie minęło.
A spojenie łonowe też mnie bardzo boli: nie mogę siedzieć,leżeć, przewrócić się z boku na bok a wchodzenie po schodach to koszmar. Mam nadzieję że nie będzie konieczna cesarka.

Dzięki za trzymanie kciuków:blink:- pomogło i to bardzo.:-)Teraz uciekam spać bo ledwo żyję.Pa!
 
reklama
Wiecie co,dzieci to zadziwiające stworzenia.Madzia po tym wszystkim wczoraj była marudna ale dziś jest jak nowo narodzona. Nie płacze, nie trzyma się spódnicy, i o dziwo zaczęła sama z siebie wołać na nocnik choć jej nie zmuszałam, żeby miała czas odreagować.:-D
Wczoraj płakała przy sikaniu że piecze ale zrobiłyśmy kąpiel w rumianku i dziś jest ok. Dzieci jednak są wytrzymałe bardziej niż można by się było spodziewać!
Oby wyniki były dobre to będę już szczęśliwa.:tak:
Ale nerwy to dopiero dziś ze mnie wyszły.Teraz jest już ok, ale od rana miotałam się jak szalona.:zawstydzona/y:Mam nadzieję że bejbisowi to nie zaszkodzi.:sorry2:
Dobrej nocki.:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry