reklama

Dolegliwości ciążowe :(

Aaaaa...tak oczywiście nemesis ma rację. Spanie trochę wyżej....w sumie od tego powinno sie zacząć. Ale tak na prawdę to chyba wszystkie na te zgagę jesteśmy skazane. Chociaż ja juz chyba wole ja od tych okropnych bóli kosci łonowych :(
 
reklama
ja też wręcz uwielbiam skurcze łydek oraz spuchnięte stopy, które na dodatek pocą się więcej niż przed ciążą :baffled: ale jeszcze trochę i mam nadzieję, że wszystko wróci do normy:sorry:
 
ja jak na razie wolę skurcze bo mam je słabe i rzadkie :tak: a co do kartonowego mleka z lodówki to może coś w tym jest siora po 2 ciążach mówi że nie miała zgagi ale ona piła właśnie prosto z kartonu mleczko czasami nawet litra dziennie :tak: oby i u mnie zadziałało :-) na razie rumianek piję i jest spoko bo po miętce nie za bardzo :-(
 
Ja nie mam jakiejś hardkorowej zgagi ale jak juz mam to pomaga mi manti. Bardziej denerwują mnie skurcze w łykach (właśnie sobie magnez na noc piję) i ostatnio znów nękają mnie cholernie realistyczne sny. :szok: Chłopak mi mówi że dziś to nawet krzyczałam na kogoś przez sen. W ciągu ostatnich kilku dni śniło mi się że wyłowiłam kobiete z jeziora i ją reanimowałam, potem że ktoś mi ukradł portfel, a dziś że cyganie mi dom okradli i potem tlumaczyli się że są biedni - to pewnie na nich wyklinałam przez sen. :rofl2: Męczą mnie trochę te maratony o toalety w nocy, ale da się przeżyć. ;-) Jutro jadę z chłopakiem na działkę jak pogoda dopisze. Czasem tam nocujemy bo jest przyjemnie, ale niestety nie ma tam toalety. :zawstydzona/y::zawstydzona/y::wściekła/y: No i trzeba robić w wiaderko.:rofl2: A z moim siusianiem to do rana się zapełnia całe.
 
mnie cały cza scoś boli albo łupie.. już się do tego przyzwyczaiłam.. dlatego największą zmorą jest zgaga jednak... pojawia się z nienacka i męczy godzinami... a Misiek mnie w ogóle nie rozumie i krzyczy na mnie bez przerwy, ze dziecko truje tymi tabletkami (ma na myśli rennie)... a sodę (bo teraz to juz rennie mi nie pomaga prawie wcale) to już tajniakiem zażywam bo by mnie chyba przez okno wyrzucił... tak to jest jak chłop nigdy zgagi nie miał... i oczywiście uważa, że przesadzam i wyolbrzymiam :baffled:
 
Oj Eli....Ci nasi mężczyźni :)
Mój ma jeszcze w sobie spore pokładu współczucia ale i tak żaden z nich nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić co my kobietki czujemy i przechodzimy :)
Na rękach powinni nas nosić...;-);-);-)
 
reklama
Oj Eli....Ci nasi mężczyźni :)(...)
Na rękach powinni nas nosić...;-);-);-)


heh dobre.. nosić.. ja nie zapomnę jak mnie mąż miał po ślubie przeniesć przez próg:-p ledwo co mnie podniósł i sapał potem jak mors choć nie ważę dużo a jak już wniósł w pocie czoła to pretensje, że on się tak namęczył a nikt ani pół zdjęcia nie zrobił:sorry: i od tej pory jedyne co nosi na rękach to swój laptop albo joypad od x-boxa :sorry:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry