reklama

DUŻE RODZINY 3+ część 2

Ja tez ich nie zmuszam prawda. U mnie problem polega na tym ze nie wolaja. Wiedza co i jak ale nie wolaja. Moze bede chodzic za nimi i pytac czy chca siku. W sumie juz to robie ale moze za rzadko. Moze czesciej je pytac.
Jak np Marysie to pamietam, ze na początku co 10 minut pytalam. Jak tylko sie napila to za chwile sama ja namawialam zeby usiadla to bylo w ten pierwszy dzien na drugi juz sama zalapala kiedy jej sie chce
 
reklama
Cześć

PRACA- swoją przygodę z pracą zawodową zaczęłam w wieku 18 lat. Czyli przed ślubem, dziećmi. Pracowałam dwa lata, potem ślub, zaraz ciąża. Urodziłam synka, byłam na macierzyńskim i zaraz szybko druga ciąża niespełna pół roku po porodzie. Przedluzyli mi do czasu porodu umowę. W domu z dziećmi byłam do czasu aż mlodsza skonczyla dwa latka, straszy trzy. Wrociłam do pracy, dzieci byly z moimi rodzicami. Pracowałam 3 lata, zaszłam w trzecią ciążę. Wrocilam do pracy jak mały miał 1.5 roku na pół etatu. Dzieci w rzedszkolu starsze, najmłodszy z babcią. Jak skończył 3 latka na cały etat wróciłam. I tak dwa lata aż do operacji, 4l i świadczenia (obecnie). Teraz od roku do listopada jestem w domu i zdrowieje. Muszę podjąć trudną decyzje czy wracać do pracy, czy zostać. Myślę nad podjeciem też studiów, czy może szkoły jakiejś. Jeszcze kilka miesięcy czasu mam, myślę intensywnie.
Co tu dużo pisać. Jest mnóstwo zalet siedzenia (i pracy) w domu ale i minusów też. Trzeba rozważyć co jest dla nas lepsze. Tak czy siak sprawy domowe trzeba zrobic czy się pracuje czy nie. Ja zauważyłam, że jak siedzę w domu to jestem mniej zorganizowana i bardziej zdziczała, mniej energiczna. Za to dzieci mają mamy duuużo więcej. Jak pracowałam to potrafiłam wejść na wyskie obroty i wszytsko zrobić lepiej organizacyjnie i czasowo.

PIENIĄDZE od zawsze wspólne z dostępem. Małe przyjemności bez fochow sobie zrobimy bez wiedzy a duuuze w wspólnie po burzy mózgów i uzgodnień. Oboje z mężem jesteśmy oszczedni i lubimy planować budżet ale sknerami nie jesteśmy. Nie wyobrażam sobie inaczej.

MĄŻ mi pomaga, mamy podział obowiązków ktorych ja nie tykam i on nie tyka moich. Nastomiast są sprawy wspólne, które wykonujemy kto ma czas.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Heda, może Twojemu mężowi trzeba dobitnie powiedzieć, że skoro nie śpi w środku nocy, gdy któreś dziecko się budzi, to ma się tym zająć i to szybko, by ciebie nie obudzić. Mój tak robił sam z siebie, ale różni są faceci - też kochani, ale akurat to mu samo do głowy nie wpadnie :)
Taa jak dostanie opier... To parę dni chodzi bardziej zaangażowany i zabiera mi dzieciaki wtedy mogę pospać do 10[emoji6]
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry