reklama

Dzidziusiowe zachcianki

osinka pisze:
cholera, moje łakomstwo daje mi w tyłek - rano ochlałam się jak wściekła coli (stała całą noc na balkonie) i znowu zaczyna mnie drapać w gardle :(
jestem stara i głupia!!! i łakoma!!!

Brawo dla tej pani!!! Osinko! nie poznaję Cię :)
 
reklama
ja oglądam tylko programy kulinarne i myślę tylko o jedzeniu
pascal po prostu gotuj kuchnia szolere nigella gryzie itd

chcę pączka z jagodami i lukrem
 
No widze ze nie ja jedyna o zwiekszonym apetycie i az sie milo robi...Ja przez cala ciaze nie mialam zbyt wielkego apetytu,ani zachcianek,no czasami na lody,albo jakiegos owoca.Ale przez ostatni tydzien normalnie wchlaniam wszystko co jest w domu i mi jeszcze nie wystarczy.Moze w taki sposob organizm zbiera sily na to co jego czeka,czyli na porod.Bo podczas porodu raczej sie duzo kalorii traci,co?... ;D
 
a moj grzes zasowal wczoraj wieczorem po lody do sklepu
ale mialam smaczka
kupil mi takie wielkie pudlo a zjadlam tylko troszke ;)
 
fionka pisze:
a ja mam potworną pierniczoną zgagę i nie mogę nic jeść buuuuuuuuuuuuu

Ja się moją zgagą nie przejmuję. Jem wszystko co tylko chce, bo i tak łapie mnie w każdej chwili i nie jest zależna od jakiegokolwiek jedzenia. >:( >:( >:(
Potrafię się obudzić w środku nocy i "moja przyjaciółka" ze mną jest.... >:(
 
ooooooooo a mi o dziwo sie uspokoilo ze zgaga ni ulewaniem-wyczytalam ze jak sie brzuszek obnizy to jest spokoj bo macica juz tak na zoladek nie naciska

jem paluszki mietowe w czekoladzie ale pychaaaaaaaaaaaaaa
 
reklama
sylwia532 pisze:
wyczytalam ze jak sie brzuszek obnizy to jest spokoj bo macica juz tak na zoladek nie naciska

też sobie tak pomyślałam...więc pocieszam się, że do porodu daleko, bo brzucho się nie obniżył i zgagę nadal mam...więz luzik :laugh:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry