Być może wśród rodziców uczących dzieci w domu są i tacy z nastawieniem pajdocentrycznym... Ja osobiście takich nie znam. Ci których znam, wychowują dzieci dla świata, bo wiedzą, że one w końcu ich "opuszczą". W ED nie chodzi o nadskakiwanie dziecku, ale o dostosowywanie nauczania do możliwości dziecka. Słabsze/zdolniejsze dzieci w szkole zbierają zaległości/nudzą się. Poza tym to co dziecko jest w stanie przyswoić w ciągu 3 godzin w szkole robi w 6? I gdzie tu czas na zainteresowania? rozwijanie pasji? Dziecko nie koniecznie robi to co chce, czasem chodzi na zajęcia, które rodzic uzna za potrzebne. W domu także dziecko czasem/często nie chce czegoś zrobić lub jest czymś znudzone. Można wtedy zająć się innym tematem, ale pewnych rzeczy ominąć nie można.
Myślę, że nie ma niepotrzebnych emocji, wszystkie są reakcją na jakąś sytuację, więc są "potrzebne" choć trzeba uczyć dziecko sobie z nimi radzić. W domu, z rodzeństwem, na zajęciach, na podwórku, w harcerstwie np. także są różni ludzie, różne dzieci, niekomfortowe sytuacje, zazdrości, bunty, niesprawiedliwości.
Dla wielu ważne jest także łączenie wychowania z nauczaniem. Posyłając dziecko do szkoły niewiele mamy czasu na wychowanie, spada to na szkołę, programy odgórne, które nie każdemu rodzicowi są bliskie/podobają się.
Chętnych zapraszam do poczytania i może dołączenia
Homeschoolersi są the best! - wielodzietni.org
Homeschoolersi są the best! (2) - wielodzietni.org
Pewnie ED nie jest dla każdej rodziny, ale nie uważam by było to gorsze rozwiązanie niż szkoła. Myślę nawet, że jest lepsze. Kiedyś ED, guwernanctwo były powszechnymi zjawiskami i nie sądzę, by społeczeństwo wykształcone tymi metodami było w jakiś sposób bardziej "ułomne" społecznie.
Edit. Pewnie jako psycholog wiesz jak wiele zaburzeń czy problemów generuje szkoła. Wolałabym jednak zaoszczędzić ich mojemu dziecku.