reklama

Grudniowe mamusie 2008

Cyprysiowa ja też jestem za:tak:

Kana ja bym jednak spróbowała się wepchnąć. Skoro lekarka powiedziała, że jest źle, to po co czekać aż będzie gorzej. Lepiej dmuchać na zimne.

Zapominajka ja zdaje sobie z tego sprawę tylko nie bardzo tam jest się jak wepchnąć...ostatnio jak byłam to był 22 a babka z 16 pazdziernika jeszcze nie miala miejsca.....kto wie czy teraz juz tak jest.....:zawstydzona/y:
 
reklama
Kana nie wiem zupełnie jak ci pomóc. Może ich trzeba zaszantażować. Przykuć się do kaloryfera:baffled:, nie wiem sama.
Jak słyszę o takich przypadkach w służbie zdrowia to mam ochotę kogoś skrzywdzić:crazy:.
 
Kluskawa, cieszę się, ze u Zosi wszystko w porządeczku i ze daje zna o sobie. Mnie mała jak czasem kopnie, to też aż podskakuję.

Agga, to sytuacja z kasa rzeczywiscie nie za ciekawa, ale myślę ze zdążysz ze wszystkim i nie ma sie co martwic na zapas. Ja z chłopakami w ciazy byłam od 30 tygodnia w szpitalu i wszystko kupował maż, bo wcześniej nic nie mieliśmy żeby nie zapeszac. teraz mam już wszystko skompletowane, ale dlatego, ze pracuje i po prostu bałam się, ze nie zdążę, a mąz ma teraz taką prace, że raczej nie miałabym co na niego liczyc, więc postarałam się o wszystko wcześniej.
 
Witajcie. U nas dzisiaj pięknie że aż chce się życ:-).
Cyprysiowa spróbuj te ubranka najpierw wyprac w normalnym dorosłym proszku i w Vaniszu a dopiero potem jeszcze raz w dziecięcym.
Co do listy to świetny pomysł bo wiele jest osób które pokazały sie tylko raz albo kilka i słuch o nich zaginoł.
Agga nie przejmuj się ja też jeszcze w proszku. Mam tylko rzeczy po Tusi poprane ale doszłam do wniosku że to stanowczo za mało i dopiero buszuję po allegro w poszukiwaniach. A dla siebie mam tylko szlafrok i nic poza tym a zostało mi tylko 40 dni.
 
Dzięki dziewczyny za słowa pocieszenia:tak:Ja staram się nie myśleć i nie martwić ale ten czas tak leci.... a do tego jeszcze te sny dające do myślenia,a poza tym całe dnie siedzę sama w domu i jak tu nie myśleć:-(ale mam jeszcze nadzieję,że wkońcu ta kasa się pojawi i ze wszystkim zdążymy.
Kana nie wiem czy Ty jesteś taka spokojna z natury czy jak albo poprostu nie masz siły interweniować w tym szpitalu?! Bo ja na Twoim miejscu to bym już chyba w tym szpitalu zrobiła jakąś awanture,no bo przepraszam bardzo ale tu chodzi o życie i zdrowie dwóch osób w tym jeden jeszcze nie narodzonej:wściekła/y:
A szkoda gadać na temat naszej zaje.... służby zdrowia !!!!!Życzę Ci żeby wszystko było wporządku z Tobą i z dzidziusiem:tak:
 
kana a co na to Twój gin??? może zadzwoń do niego i powiedz mu że jeszcze do tej pory Cie nie przyjęli...a to że jesteś z Tczewa nie ma znaczenia....szpital możesz wybrać sobie jaki chcesz......zresztą jestem zdziwiona brakiem miejsc....jak ja leżałam to połowa łóżek w Gdyni była pusta...a to jedyny oddział patologii w tym mieście....czyżby Gdynianki miały mniej problemowe ciąże....:baffled:
 
Cześć Mamuski :-) nareszcie jestem z Wami :tak::-) (miałam przez prawie 3 dni kompa w naprawie) i nie wspomnę ile zdążyłyście narozrabiać (czyt. naskrobać:-D:-D ), aż nie mogę dobrze spamiętać, co która z Was pisała :zawstydzona/y: sorki.

Myślę, że teraz będzie już lepiej i, że bede mogła być z Wami na bieżąco;-)

U mnie i szkraba wszystko ok, czujemy się dobrze, rośniemy w siłę:tak::-D:-D, i ja jako ta "zła" :-D obrywam czasem siarczyste kopniaki :tak: od mojego fasolka ;-)
Z zakupów to mamy już prawie wszystko, prócz karuzeli do łóżeczka :tak:

Decyzja o wyborze szpitala (chodzi o miasto) nadal jest nierozstrzygnięta :baffled:, więc zostaje mi ostateczna porada mojej ginki (wizyte mam w czwartek):tak:.
Aaa i plecki, nie pozwalają mi jak dawniej na dłuższe siedzenie przed kompem :baffled::wściekła/y::-(.

Zajrzę do Was pózniej ;-) miłego popołudnia Kochane...
 
KANKIYA głowa do góry.....ja tez mam juz małe rozwarcie,ale na szczęście moge leżeć w domu...ale wiem co czujesz bo sama niedawno wyszłam ze szpitala.....życzę Ci żebyś nie leżała tam długo...i jeszcze do Nas wróciła...:-)
 
reklama
Agaa24 DZIĘKUJE:* to nie chodzi o to ,ze ja jestem spokojna ,bo raczej nie bardzo hahaha ale ja po prostu czuję się bezsilna....pytam tej babeczki przez tel co ja mam w takim razie zrobić...a ona czekać...no i nawet podejrzewam,ze jak tam pojadę i przykuje sie do tego kaloryfera to i tak nic tym nie zdziałam odeślą mnie spowrotem z kwitkiem...i tylko nwerwy strace nic wiecej.....:zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry