Ja od rana chodzę z uśmiechem na twarzy :-)
Budzę się rano, patrzę w lustro i oczom nie wierze. Brzuch opadł mi o wysokość jakiś 3 żeber - W KOŃCU

. Noc miałam ciężką, mała trochę się z początku wierciła, a później dopadły mnie skurcze. Są coraz silniejsze, więc przypuszczam, że to już lada dzień - a przynajmniej mam taką nadzieję :-).
A do opadnięcia brzucha przypuszczam, że przyczynił mi się wczorajszy dzień, byłam ciągle w ruchu. Najpierw kino, spacer, chodzenie po sklepach, wizyta u teściowej, porządki świąteczne, a na koniec małe co nieco z moim mężulkiem :-), kurcze, żebym wcześniej wiedziała, że takie coś podziała
A Wy, dziewczynki w dwupaku, jak się czujecie? Która kolejna na porodówkę?
Ja się troszkę zaczynam bać tego wszystkiego coraz bardziej, ale chęć tego, by malutka była z nami jest silniejsza ;-) Choć pewnie znając moje szczęście na porodówce wyląduje na święta, albo w sylwestra
