k.a.j.a
mammmmamam
Aha.I jeszcze apropos spania,nasza Marysia tez spi z nami i kompletnie nie wiem kiedy powinien nastapic ten moment,ze przeprowadzimy ja do lozeczka na stale...Zeby nie bylo pozniej afery,bo poki co to ja na chwile tam wrzucimy w ciagu dnia,ale tylko jakies kwikniecie a ja juz leeeece,tak szybko jak to tylko mozliwe,w oplywowym dresie zeby opor powietrza zmniejszyc i cobym przypadnkiem za wolno nie bylo
I tak to sie konczy...
I tak to sie konczy...
. Ja urodziłam 20 grudnia, miałam pięć szwów i dren. W dniu wyjścia ze szpitala na obchodzie gino zauważyła, że coś brzydko wygląda moje krocze , zrobili mi okład z sody oczyszczonej i posmarowali jakąś maścią. W domu z każdym dniem czułam większy ból, tak jakby mnie ktoś zapalniczką przypalał 

