Co do uslugiwania;-) to ja tez nie usluguje mojemu mezuchowi. Śniadania robi on jesli jest w domu ale nie uwazam zeby mi uslugiwal, raczej tak sie przyjelo, obiady robie ja kolacje on, tak poprostu jest. Ja nieczerpie przyjemnosci z tego ze mu ugotuje obiad ani jak mysle on z tego ze zrobi mi sniadanko to raczej obowiazki. Za to nie moge patrzec na niektóre znajome ktore lataja w okol swoich mezów a oni palcem nie kiwną. Znam jeden przyklad bardzo mi bliski, maz przychodzi z pracy zonka od razu podaje obiad, sprzata, myje naczynia, robi herbatke, wszytsko na jego zawolanie a on nawet" nie ma czasu " sie zajac dzieckiem, ona na to nic nie mowi, chyba mysli ze tak powinno byc- masakra!!!