My zawozimy o 7:30 i odbieramy o 16:30 albo troszkę wcześniej jeżeli mężowi się uda wyrwać.
W grupie jest chłopczyk, który jako jedyny płacze przez calutki dzień, Panie myslały że pierwszy dzień minie i będzie lepiej, ale niestety, płacze cały czas, nie chce sie bawić jak Pani chce go przytulić, wziąc na kolana to płacze jeszcze bardziej. Rodzice są codziennie informowani że jest mu trudno, ale próbuja dalej, tylko że dziecko nie potrafi się bawić klockami, samochodami, nie potrafi jeść, gryźć- bo w domu jada papki i Panie już rozkładają ręce. Ja sobie tego nie wyobrażam jak można 3 latkowi mającemu wszystkie mleczne zęby robić zmiksowane obiadki. Jego mama tlumaczy że to Panie są winne bo on się ich boi, tylko czemu 20 pare pozostałych się nie boi. Trudny przypadek, jestem ciekawa jak się ułoży.
Madzienko a wracasz do poprzedniej pracy, czy zaczynasz coś nowego?