M
marzycielka
Gość
A ja się boję porodu rodzinnego i chyba nie mam ochoty, żeby mąż oglądał mnie zmęczoną.
Zazdroszczę wam, że już macie wszystko zaplanowane...
Wbrew temu co myślisz wcale nie mam tak wszystkiego poukładanego

A jeśli chodzi o poród rodzinny to ja wychodzę z założenia , że mój mąż powinien być przy narodzinach swojego dziecka i ja nie mogę mu tego odebrać a to , że bedę spocona , zmęczona itp. to jest raczej normalne prawda?
Patrzę też tak na to myśląć , że jak będe stara , schorowana i bedzie mi potrzebna pomoc męża w codziennych czynnościach i tych fizjologicznych to wtedy też bedzie to dla mnie normalne. 'Na dobre i na złe"
Ja tak to rozważyłam i dlatego może tak szybko podjęliśmy z TZ-em decyzję o jego obecności przy tym cudzie;-)

, pocieszm się faktem że zostało mi 6 miesięcy i kilkanaście dni i wszytsko może się jakoś samo poukłada
. A mąż myślę, że chce być przy porodzie, chociaż jak pierwszy raz w ostatniej ciąży poszedł ze mną na usg wewnętrzne to wyszedł przerażony i powiedział, że nie wie czy da radę
buziaki dla Was
. Nie za fajnie to bylo, i sie troche martwie, z czego to... Moze zmiana klimatu, czy jak??:-(Tak piszecie o waszych fasolkach, ja mam lekarza na 26.5, wiec jeszcze troche mi do wizyty zleci, ale nie moge sie juz doczekac