• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Grudniowe mamusie 2008

reklama
Wariatki jestem :-D

Aż mnie ten sms z Kanady dalekiej wzruszył.

Kochane jutro ide do lekrza:)))) dodzwonilam sie tam, pani sekretarka mega sympatyczna mowila po polsku i wcisnela mnie najszybciej jak sie dalo:)))))) ciesze sie jak glupia:))) Co prawda do rodzinnego ,ale ma uprawnienia ginekologiczne, wiec zbada mni nawet tak jak trza, do tego na miejscu robia krew i mocz i wszystko co trzeba, wiec nie bede musiala jezdzic po calym Toronto:))))

uffff kamien z serca...

Zapominajko piszaj ,bo my w strachu o Was:*

A usg też ma?!
Super, że ci się udało. Jutro ty i Kaja nas będziecie stresowali.

A teraz co u mnie.
Ogólnie to tak. Nowe auto będzie dopiero w przyszłym tyg. więc złomkiem jechaliśmy. Myślałam, że nie dojedziemy, bo ***** co chwilę gasło i już się Adam odgrażał, że na żyletki go odda.
No ale dotarlliśmy.
U gina wszystko później jakiś wchodziło, dobrą godzinę czekaliśmy .
Bada, bada, wkurzył mnie bo już mi duphaston odstawił (po miesiącu) i dziwił się, że mi go w ogóle dał. Niby ok, ale w sumie ponad 200 zł na ten lek "straciłam".
Idziemy na usg, a tam dupa. Nic nie widać. Zdązył tylko zobaczyć, że serduszko ok i się chyba sprzęt rozkraczył.
Małż załamany, bo specjalnie wolne organizował, ja zła i zawiedziona.
No nic.
Gin nam mówi, że przykro mu itp. no ale żeby jechać do jakiejś tam jego koleżanki też gin, albo skierowanie do szpitala, bo on nic nie widział i brak żołądka :szok: i w ogóle ble.
Po stresie z autem myślałam, że mu urodzę ze złości i w ogóle.

Ale
Pojechałam do tego gabinetu drugiego gotowa robić sceny histerii i teatrzyk.
Okazało się, że bez problemu mnie przyjmie. Więc jeż załapaliśmy na 40 min. usg.
Oczywiście dzidzi ma wszystko na miejscu, pani bardzo dokładnie wszystko posprawdzała.

No i znamy już płeć, co do tego też nie ma wątpliwości.
I będzie DZIEWCZYNKA :-D
Tatusiek jest przeszczęśliwy.

No i tak oto przeżyłam takie stresy, że szkoda gadać.
Ale teraz już mam luuuuzik.
 
wariatki jestem :-d

aż mnie ten sms z kanady dalekiej wzruszył.



A usg też ma?!
Super, że ci się udało. Jutro ty i kaja nas będziecie stresowali.

A teraz co u mnie.
Ogólnie to tak. Nowe auto będzie dopiero w przyszłym tyg. Więc złomkiem jechaliśmy. Myślałam, że nie dojedziemy, bo ***** co chwilę gasło i już się adam odgrażał, że na żyletki go odda.
No ale dotarlliśmy.
U gina wszystko później jakiś wchodziło, dobrą godzinę czekaliśmy .
Bada, bada, wkurzył mnie bo już mi duphaston odstawił (po miesiącu) i dziwił się, że mi go w ogóle dał. Niby ok, ale w sumie ponad 200 zł na ten lek "straciłam".
Idziemy na usg, a tam dupa. Nic nie widać. Zdązył tylko zobaczyć, że serduszko ok i się chyba sprzęt rozkraczył.
Małż załamany, bo specjalnie wolne organizował, ja zła i zawiedziona.
No nic.
Gin nam mówi, że przykro mu itp. No ale żeby jechać do jakiejś tam jego koleżanki też gin, albo skierowanie do szpitala, bo on nic nie widział i brak żołądka :szok: I w ogóle ble.
Po stresie z autem myślałam, że mu urodzę ze złości i w ogóle.

Ale
pojechałam do tego gabinetu drugiego gotowa robić sceny histerii i teatrzyk.
Okazało się, że bez problemu mnie przyjmie. Więc jeż załapaliśmy na 40 min. Usg.
Oczywiście dzidzi ma wszystko na miejscu, pani bardzo dokładnie wszystko posprawdzała.

No i znamy już płeć, co do tego też nie ma wątpliwości.
I będzie dziewczynka :-d
tatusiek jest przeszczęśliwy.

No i tak oto przeżyłam takie stresy, że szkoda gadać.
Ale teraz już mam luuuuzik.



AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA:szok:

A NIE MOWILAM ZE BEDZIE DAMA, A NIE MOWILAM:-D


SUPER!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry