Hej
Eh dzis byl piekny dzien. Bylismy rano juz na jednych grobach z rodzicami. Jutro moj maz jedzie sam, bo dla mnie za bardzo meczace by bylo chodzenie pol dnia po kilku cmentarzach + dojazd do nich. Ale za to wieczorem pojdziemy jeszcze zapalic swieczki na cmentarzu niedaleko domu. Za wszystkich, u ktorych w tym roku nie moglismy byc.
Ja bardzo lubie swieto Wszystkich Swietych. Te nostalgie i zadume. Wiadomo ze na groby chodzi sie nie tylko raz w roku. Ale ja pamietam np. jak moja babcia co roku jezdzila na grob swojego meza (czyli mojego dziadka) z kwiatami, a ciezko sie tam dostac bo korki itp. Nas mama targala w wozku, a z czasem sami tez szlismy i zawsze nieslismy tez cos dla dziadka

Babci coraz gozej sie chodzilo, ale zawsze chciala jechac. A teraz sama tam jest pochowana - i my jezdzimy z kwiatami i swieczkami. W tym roku z prawnuczka w brzuchu bylismy
Bardzo lubie ogolnie polskie tradycje zwiazane z tym swietem, i z Wielkanoca, i Bozym Narodzeniem. Dlatego ze wlasciwie cale zycie obchodzilam je zgodnie z rodzinna tradycja, mam wiele wspomnien zwiazanych z czasem tych swiat. Te same czynnosci, zwyczaje. Zawsze wspominam tez te osoby, ktorych nie ma juz z nami. To bardzo wazne dla mnie dni. Chyba wlasnie chodzi o te rodzinna atmosfere.
Oczywiscie pomijajac religijne znaczenie, ktore tez mielismy wpajane od malego.
I ostatnio mnie wkurza to, ze co Boze Narodzenie to my w rozjazdach. Rodzice i tesciowie sie nie dogaduja wiec raz u jednych, raz u drugich Wigilia. A mieszkamy tak blisko ze moglibysmy zrobic razem swieta

I byloby na pewno lepiej. Zwlaszcza ze i tesciowie i rodzice sami beda w tym roku. No szlag mnie trafia. Ale zapowiedzialam mezowi ze jeszcze dwa lata tak pojezdze a jak dziecko bedzie wieksze to swieta u nas. Chce je wychowac w okreslonej tradycji - a nie co roku inaczej... I wszystkich zaprosze i maja nie robic cyrku. Sa dorosli w koncu. A nie ze bede z dziecmi cale zycie po domach jezdzic.
Takze odpuszczam ten rok, bo moze w szpitalu wyladuje tak czy tak. Nie bede miec glowy by urzadzac swieta u nas. Ale za dwa lata juz sie nie da inaczej...
Aaaa bo dzisiaj to dziwne amerykańskie święto - już mnie w zeszłym roku wmurowało jak zadzwonił dzwonek a za drzwiami stała gromada dzieciakó w dziwnych czapkach po cukierki - nie specjalnie rozumiem to święto i nie specjalnie mi się to podoba - no ale co kto lubi.
Mi i mojemu mezowi tez sie ta nowa tradycja nie podoba. Jakos nie pasuje mi ona do tego, ze zaraz potem rano wszyscy jada na groby - na kacu po imprezach halloween czy co? Ja rozumiem ze takie cos moze przyciagac zwlaszcza dzieci i mlodziez - ale to nie dla nas. Pewnie naszego dziecka przed tym nie uchronimy, bo jest ono coraz bardziej obecne, a szkoda...
Zreszta walentynek tez nie lubimy i nie obchodzimy jakos specjalnie

Milosc sobie mozna okazywac codziennie i nie potrzebuje do tego specjalnych kartek i kolacji w zatloczonym lokalu. Ja sie smieje ze 14 lutego to dzien epileptykow, a nie zakochanych. Mam wiec swoje swieto

Choc moze nie tak radosne
Ale wiadomo, kazdy ma wolna wole i niech sobie ludzie obchodza jak chca...
mam do was pytanie. ma ktoras moze takie bole w okolicy pachwin ? co one moga ozaczac ?
Ostatnio rozmawialam z gin. o tym bo tez miewam takie bole. Dowiedzialam sie ze na tym etapie to juz raczej nie wiezadla, ale macica. Ale nie ma sie czym przejmowac. Rosnie ciaza to i uroki sa
