reklama

Grudniowe mamy 2016

reklama
Zaczęłam czytać o tym guzie, o którym wspominała Milena i za cholerę nie mogę sobie przypomnieć czy na badaniach prenatalnych coś złego jej wyszło czy dopiero później... A ja, odkąd lekarz miał chociaż cień wątpliwości dotyczący zdrowia Zośki, mam bzika na tym punkcie. Wszystkie szczegółowe badania mogą wyjść dobrze, aż tu nagle się kobieta dowiaduje, że dzieciątko ma wodogłowie czy inne takie badziewie. I zobaczcie - można wydawać dużo kasy na takie badania prenatalne, można biegać po różnych lekarzach i upewniać się, że wszystko jest dobrze, ale tak naprawdę to może się coś nagle spieprzyć w każdej chwili i to jest przerażające. Dzięki Bogu, komory w główce Zośki się nie powiększają, ale trudno mi by było sobie wyobrazić jak bym się zachowywała, gdyby się jednak okazało, że będzie miała problemy z prawidłowym rozwojem.
 
reklama
Anio ja słyszałam tylko o gazie rozweselajacym że podobno nic to nie daje. A co do zzo to nie wiem bo u mnie w miescie tego nie ma :(

Maciuś dzielny zuch!!!
Mnie położna na zewnątrzoponowe namawiała, ale ja właśnie wolałabym tego uniknąć. Najchętniej bym próbowała bez jakiegokolwiek znieczulenia rodzić, bo nie takie rzeczy kobiety znosiły ;) ale gdybym się okazała za słaba na taki scenariusz, to chciałabym mieć jakąś alternatywę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry