Witam już prawie poweekendowo. Byliśmy od wczoraj pod namiotem. Generalnie pobyt całkiem fajny, nocowaliśmy przy twierdzy, były ciekawe prelekcje i warsztaty (tyle, że dziecko ograniczało nam "nieco" korzystanie z nich

. Niestety organizacyjnie trochę gorzej. Np. jako rodzina z dzieckiem mogliśmy wjechać samochodem pod samą twierdzę i wypakować klamoty, ale potem musiałam odprowadzić samochód na dół i iść z powrotem kilometr pod górkę. Na szczęście droga nie była szczególnie uciążliwa, ale trochę niefajnie z ich strony, że nie akceptowali żadnych tłumaczeń, że ja jestem w ciąży a mąż ma problem z kolanem i też po górach nie bardzo może chodzić. Niby mieli miejsce na b. ograniczoną liczbę samochodów, ale widzieliśmy, że akurat na naszym polu namiotowym to miejsce spokojnie by się znalazło.
A pole namiotowe w teorii ciche, dla rodzin z dziećmi i ciszą nocną w godzinach 23-7 było tuż nad sceną, na której odbywał się wieczorem koncert a potem dyskoteka do 2 w nocy. Na szczęście moja córka spała jak zabita

Ze mną było już gorzej, zwłaszcza, że dodatkowo ktoś strasznie chrapał obok w namiocie. Biedny mąż nie mógł przeze mnie spać bo go co chwilę opierdzielałam bo myślałam, że to on

A teraz już od 2 godzin jestem w domu i paaaadam.