reklama

Grudniowe mamy 2016

hej, bylismy caly dzien u moich rodzicow
zjadlam duzo, udalo mi sie...teraz umieram, bylam rano w lab-321 zl mnie 14 badan wypisanych przez ginke wynioslo
 
reklama
Witam już prawie poweekendowo. Byliśmy od wczoraj pod namiotem. Generalnie pobyt całkiem fajny, nocowaliśmy przy twierdzy, były ciekawe prelekcje i warsztaty (tyle, że dziecko ograniczało nam "nieco" korzystanie z nich;). Niestety organizacyjnie trochę gorzej. Np. jako rodzina z dzieckiem mogliśmy wjechać samochodem pod samą twierdzę i wypakować klamoty, ale potem musiałam odprowadzić samochód na dół i iść z powrotem kilometr pod górkę. Na szczęście droga nie była szczególnie uciążliwa, ale trochę niefajnie z ich strony, że nie akceptowali żadnych tłumaczeń, że ja jestem w ciąży a mąż ma problem z kolanem i też po górach nie bardzo może chodzić. Niby mieli miejsce na b. ograniczoną liczbę samochodów, ale widzieliśmy, że akurat na naszym polu namiotowym to miejsce spokojnie by się znalazło.
A pole namiotowe w teorii ciche, dla rodzin z dziećmi i ciszą nocną w godzinach 23-7 było tuż nad sceną, na której odbywał się wieczorem koncert a potem dyskoteka do 2 w nocy. Na szczęście moja córka spała jak zabita;) Ze mną było już gorzej, zwłaszcza, że dodatkowo ktoś strasznie chrapał obok w namiocie. Biedny mąż nie mógł przeze mnie spać bo go co chwilę opierdzielałam bo myślałam, że to on;)
A teraz już od 2 godzin jestem w domu i paaaadam.
 
Mojeboje gdzie byliście? Mnie się marzą namioty.

W Srebrnej Górze, tam teraz był festiwal podróżniczy, normalnie nie ma pola namiotowego. Ale jak przeżyliśmy w takich warunkach, z kiepskimi toaletami, bez prądu itp to myślę, że na bardziej cywilizowany camping też dalibyśmy radę. Może jeszcze gdzieś tego lata się wybierzemy, zobaczymy:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry