Ja po prostu nie mogę znieść komentarzy w stylu "to co te opiekunki robiły?!". I nie wiesz czy ten palec nie został przytrzaśnięty przez przypadek. Czy wtedy by nie było to porównywalne z uderzeniem kogoś nieumyślnie? Rzucasz oskarżenia nie znając szczegółów.
Rozumiem złość rodziców w sytuacji, gdy dziecko wychodzi na dwór nieubrane, bo to czysta głupota wychowawczyń, ale gdyby ktoś ode mnie w przedszkolu zażądał, by dziecku się nic nie stało, by było sterylnie czyste przy odbiorze, to pewnie bym zapytała czy mogę je przypiąć do kaloryfera

(to żarcik, oczywiście... zanim na mnie naskoczysz za niepedagogiczne pomysły).