Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Podobno zbyt szybki poród też wcale nie jest dobry, bo organizm nie ma czasu na przystosowanie się i łatwiej popękać.Poród w godzinę.... Marzenie!!
Od 1 skurczu u mnie trwało 5,5 godziny i myślę, że to tak optymalnie, bo organizm mógł się swobodnie przystosować, my zdążyliśmy spokojnie czasowo do szpitala, a równocześnie nie męczyłam się za długo. Teraz też bym tak chciała, no ewentualnie mogłoby być z godzinkę krócej. Ciekawe czy mi się uda, bo przed poprzednim porodem na spotkaniu z położną mówię do niej, że zamierzam rodzić tak 5-6 godzin. No i idealnie się wstrzeliłamJa rodzilam 5 h i 20 min tak odliczyli na porodowce a w sumie z pierwszym skurczem i dojazdem okolo 9 h

To jest nie fair... Spróbuj jeszcze inne szpitale sprawdzić.sprawdzilam domu narodzin u mnie nie ma i w tym szpitalu w ktorym mam rodzic nie mozna sie umowic z polozna na porod (jak znam zycie w innych tez nie) ...no to by bylo na tyle jesli chodzi o moje marzenia na temat sn))
Zeby do czegos dojsc trzeba wyruszyc w droge
A wiesz, że mnie identycznie poród zaczął się o 4.20. Tylko, że mnie nie obudził skurcz, tylko takie mocne ukłucie w brzuchu. Wstałam, poszłam do toalety, a tam czop z krwią. Zaraz później zaczęły się skurcze. najpierw wzięłam sobie ciepłą kąpiel, ale nie przeszły. O 5 miałam skurcze co 3-4 minuty. Nieregularne za bardzo, ale obudziłam mojego D, że to chyba to. Jeszcze zadzwoniłam do mojej położnej, a ona, że to chyba nie to (położne ponoć poznają po głosie, czy to już, a ja miałam normalny głos), no ale wiedziałam, że ona o 7 kończy dyżur i będzie jechać do domu i mówię do niej, że ja myślę, że to to i że bez sensu, żeby jeździła tam i z powrotem. No to stwierdziła, że jak mnie to ma uspokoić, to żebyśmy przyjechali. No i dojechaliśmy do szpitala, ona mnie bada, a tam już 5 cm rozwarcia.No ja wstalam z pierwszym skurczem na miesiaczke o 4:30 w szpitalu bylismy na 7 juz wtedy mialam regularne co 5 min i kolo 9 mnie przyjeli na patologie i tam lezalam pod ktg 30 min potem poszlam na samolot o 10 i powiedzieli ze na porodowke i tam juz bylam do 15:20 a potem mialam przy sobie Nadie 2 godziny i juz ssala mi piers.Porod wspominam z sentymentem i lzami w oczach a bol sie zapomina jak sie dostaje dziecko.No ale tym razem biore zzo chce choc troche pamietac porod bo wstyd sie przyznac polowy nie pamietam wszystko mi maz przypominal.

Ja na szczęście powinnam zdążyć przed świętami. Szczerze mówiąc, to chciałabym się jeszcze na listopad załapać. Zobaczymy czy się uda. Jest szansa, bo z ostatniego usg mi wychodzi termin na 27 listopada, z om na 5 grudnia, a od dnia zapłodnienia, to mi wychodzi 3 grudzień. Jakbym urodziła 28 listopada, to miałabym między dzieciakami dokładnie 3 lata i 1 miesiąc różnicy.Ana ana - to juz okres swiateczny wiec tak bedzie.Ja mam termin na 18/19 grudzien na swieta chcialabym juz byc z dzieckiem w domu ewentualnie zjesc w spokoju kolacje wigilijna i moge jechac rodzic
A Ty masz na kiedy termin? Kiedy się dokładnie Nadia urodziła?Antiope - U mnie bedzie 3 lata i 1miesiac wiec tak samo

