Witam
Nie nadrobilm wszystkiego bo nie dam rady. Dopiero teraz od piatku mam sekunde zeby cos napisac. Po prostu padam. Zaraz ide spac bo rano do pracy
Dziekuje tym ktorzy zauwazyli moja dlugo nieobecnosc i sie matwili, od razu mi sie milo na srcu zrobilo. Cmok cmok
Wrocilam i zastalam w domu kosmos



.
Wszystko sie nam zawalilo, cale plany. Jeszcze w piatek na 100% mialam jechac na spotkanie, dopoki nie weszlam do domu. Pierdolnik taki ze szok. Jak pojalam R mial pomalaowac przedpokoje i klatke schodowa.
I zaczal ale nie skonczyl, jak przyjechalam to w sumie dopiero zaczynal. Myslalam ze piatek i sobote mu sie uda ale nic z tego.
Po prostu nie byl w stanie nic zrobic, nie powiedzial mi przez telefotn tylko jak przyjechalam dlaczego tak wyszlo.
Otoz w czwartek poobklejeal wszystko folia malarska lacznie ze schodami zeby nie nachlapac, i jak wieczorem szedl z Kuba na dol (mowil do Kuby ze musza uwazac zeby nie spac) i z Kuba na rekach pozlizgnal sie na 4 stolniu



. Zeby go ratowac podniosl go do gory a sam calym ciezarem walnal o schody plecami, pupa i glowe



. Malemu nic sie nie stalo ale on ma mega siniak na plechach i posladach az fioletowy . Wszystko go bloli i ledwo sie rusza




. Az mi teraz cale lzy leca jak to pisze bo to sie moglo fatalnie skonczyc, na dole maly gres i jakby upuscil Kube to nie chce myslec. Dobrze ze tak zareagawoal w jego obtonie.


. Widzialam ze jak mi to mowil to walczyl zeby sie nie rozplakac bo widac ze ciezko to przezyl




. Bardzo go boli i dzis tez sie pokladal w dzien bo slabo sie czuje.
I w zwiazku z tym wszystkim nie dal rady pomalowac, troche porobil z wielkim bolem w piatek i mial porobic troche rano w sobote i myslalam ze zdaze na spotkanie. Ale on sie zle czul, pokladal sie od rana bo mu sie spac chcialo (siostra mi zasugerowalam ze mogl miec wstrzasnienie mozgu skoro taki ospaly byl).
Takze nie wyrobilam sie, sprzatalysmy to wszystko w piatek i sobote do 21 (wiranki i okna skrobanie podlog - czyli sajgon).
I dopiero dzis szykowalam wszystko na urodziny a i tak wiekszosc zrobila moja mama bo nie dalam rady.
Takze strasznie mi przykro ze dalam plame w sobote ale po prostu nie dalam rady.
Mam nadzieje ze bedzie nastepne sotkanie i wtedy dam rade. Naprawde zaluje. Fajnie ze Wam sie udalo.
Co do szkolenia to bylo super, kaca nie mialam bo w sumie przez caly wyjazd 3 piwa tylko wypilam, tylko ze sie niewyspalam.
Imprezka sie udala, goscie dopisali, Kubus oszalal na widok tych wszystkich zabawek


. Ciesze sie ze mam to za soba bo 28 osob naraz w domu to szok


.
Zegnam sie i ide spac, od jutra bede WAs odwiedzac jak wczesniej tylko wieczorkami bo jak R sie bedzie leiej czul to moze uda nam sie skonczyc to malowanie do swiat. Troche slabo to wygladalo ze sciany podrapane i tylko kawalki pomalowane ale coz takie zycie. Moze do swiat doprowadzimy sciany do ladu.
Buzka