reklama

Grudzień 2007 - wątek główny!!!

O Kurcze jutrzenka- to troche strachu bylo! Dobrze, ze tylko na paru siniakach sie skonczylo, bo moglo duzo gorzej, no i ze Kubulkowi nic...uff, kamien z serca....
Ja z kolei w 8 miesiacu ciazy poslizgnelam sie i zlecialam ze schodow i tez zeby brzuch ratowac, to po tylku, plecach i glowie pojechalam, brzuchem do gory....Tez cala fioletowa potem pare dni chodzilam. No i dla spokoju ducha na KTG od razu pojechalam, powiedzialam, ze spadlam ze schodow i od razu mnie przyjeli...Wszystko na szczescie tez sie dobrze skonczylo, ale ze lzami do szpitala jechalam...

Ok, ja mykam spac, dobranoc....:-)
 
reklama
:szok::szok::szok: Jutrzenka to nam dałaś z rana po głowach opowieścią!!! :-(:-(:-(
Dobrze że Kubunio cały i zdrowy :tak: i że R nie połamany tylko siniaki :-(
Dużo zdrówka dla R :tak:

Alex to też niebezpiecznie plecami zjechać ze schodów bo łożysko może się odkleić :no: ale wszystko dobrze się skończyło :tak:;-):-)
 
hej babeczki

na początek sto lat dla Viki na hmmmm 23 urodziny hehhe czy jakoś takie liczb występują:-D:-D

alex buty nr 20 wkładka 13 cm ma zapasok centymetra ale pani powiedzxiała w sklepie że do cm jest dobrze
nałożyliśmy Kubie te buty no i mówię że juz na nogach zostają pani chciała odciąć metkę i pyta sie mnie czy wierzę w zabobony że niby jak się dzicku metke obetnie nozyczkami jak ma buty nałożone to mu sie rozum skraca heheheh ja nie wierze w takie bzdury najwyżej jak bedzie coś nie teges hheh będę wiedziała na kogo zwalić - na panią ekspedietkę z Bartka:-D:-D

Jutrzenka to hitoria brrr dobrze że obu sie nic nie stało
ja te,ż jak schodze z Kubą ze schodów zawsze sie boję że spadne

co do żebów to marnie wychodza tez 4 bo też są duzo ostatnio zauważyłam że z przodu dziąsła wyszły całe ale z tyłu tylko cześć zebów ale narazie u nas jest spokój

diankus no gratki 14 zębów no no Nela przebiła Kubę bo do tej pory to on był zębowym mistrzem heheh:-D:-D

kurcze blade własnie był facet z administracji w sprawie tego zalania i podobno zalaliśmy jeszcze dodatkowo piwnicę ja nie wiem jak to mozliwe R musi zejść na dół i zobaczyć :angry::angry::wściekła/y::wściekła/y:

a my zrobiliśmy zaproszenia na roczek Kubunia tz kolega nasz zrobił nam i wydrukował fajne takie kolorowe potem wkleje zdjęcia

miłego dnia
 
Hej:-)

Viki nastolatko:-D:-D Dużo, dużo zdrówka i spełnienia marzeń:-):-)

Jutrzenka straszne to co opowiedziałaś ale dobrze, że na siniakach sie skończyło. Dużo zdrówka dla męża, niech szybko do formy wraca. A co do spotkania:confused: no cóż, ja Ci jaokoś to wybaczę:-D:-D

Alex Ty też pewnie nieźle się stracha najadłaś:szok:
 
Hej dziewczynki.

Jestem już w Krakowie ale Tadziu przytargał z Warszawy straszny katar:-(:-( Co do spotakania to tak jak dziewczyny już pisały było naprawdę bardzo miło ale chyba jednak lepszym miejscem byłoby coś spokojniejszego bo w tym Kolorado to okropny był sajgon:dry::dry:

Dziewczynki wkleję Wam treść maila jakiego dostałam od siostry. Jeśli któraś z Was chciałaby jakoś wspomóc rodzinę o której poniżej mowa to zgłaszajcie sie do mnie na PW.

Mała Ola- nasza sąsiadka od urodzenia boryka się z niezidentyfikowaną chorobą. Rodzice przeszli z nią już szereg badań i konsultacji. Poprawy jednak brak. Ola cały czas jest leczona i rehabilitowana, ale brak jednoznacznej diagnozy bardzo utrudnia cały proces. Wśród lekarzy polskich- zmowa milczenia. Wszyscy utrzymują, że potrafią pomóc, nikt nie pomaga. Dlaczego? Bo nikt nie wie co Oli dolega. Tego nie można jednak przyznać otwarcie, bo wtedy trzeba by skierować dziecko na leczenie za granicę i musiałby to opłacić NFZ. Dlatego na wszelki wypadek wszyscy milczą i udają, że coś robią.
Ale do rzeczy. Tata Oli namierzył w Niemczech w Monachium klinikę, która naprawdę leczy i wspomaga rozwój takich dzieci jak Ola. Poznał też inną polską rodzinę, która przechodziła to samo co oni. Dziś ich synek, po leczeniu w tej klinice samodzielnie (przy pomocy zrobionych tam stabilizatorów) śmiga po schodach w górę i w dół. Tego samego chcieliby rodzice dla Oli. My również, więc choć oni o to nie proszą (nic nie wiedzą o całej akcji) chcemy im pomóc- to ma być taki prezent na Boże Narodzenie.
Gosia i Jarek ledwie wiążą koniec z końcem, więc wiemy, że nie mają żadnych szans podołać finansowo temu przedsięwzięciu. Oboje bardzo ciężko pracują, ale rehabilitacja Oli i kredyty na dom pochłaniają każdy grosz. Dlatego chcemy uzbierać ile się da i przekazać im pieniądze jeszcze przed Świętami. Jeżeli ktoś z Was chce i może pomóc- prosimy o przekazywanie pieniędzy do mnie albo do Roberta do końca tego tygodnia (najlepiej w kopertach). Każda suma jest ważna. Nie potrafimy oszacować ile to wszystko będzie kosztować. Konieczne będą prawdopodobnie dwie wizyty. Pierwsza w celu dokonania oceny, czy klinika może Oli pomóc. Druga – to co najmniej trzydniowy pobyt w celu dokonania wszystkich badań.
I jeszcze jedno: na miejscu potrzebny będzie tłumacz. Jeżeli ktoś może pomóc i w tym względzie- tzn. zna tam na miejscu osobę posługującą się j. polskim i niemieckim – prosimy o informację. Jarek zna angielski ale to może nie wystarczyć.
To tyle, czas brać się do pracy
W razie wątpliwości-dzwońcie
Pozdrawiam Eliza
 
cześć z poniedziałku:-)
jutrzenka- ale historia, dobrze że nic im się poważnego nie stało.
alex- no ty też miałaś przygodę.
Moja mama jak była w ciąży z moja siostrą to spadła do piwnicy. Na szczęście nic się nie stało, bo do lekarza musiałaby jechać pociągiem do lublina 50 km, bo w tamtych czasach komunikacja nie była tak rozwinięta jak dziś i o samochód było trudno.
grzechotka- no to się wam porobiło z tym zalaniem
miłego dzionka:-D
 
Jutrzenka, dobrze, że nic Kubulkowi się nie stało, niech Twój R. szybko do zdrówka wraca:tak:
Aga fajnie Ci w nowej fryzurce :tak:
Grzechotka dobrze, że to przynajmniej nie zalanie szambem ;-)Mnie tak kiedyś zalało i smród był jeszcze kilka miesięcy;-)
A ja się doigrałam, wybrałam się w końcu do lekarza i się okazało, że niewinne przeziębienie już sie w zapalenie oskrzeli przerodziło i jeszcze jakbym kilka dni tak je olewała to na święta podarowałabym sobie zapalenie płuc :baffled: Dostałam antybiotyk i zakaz wychodzenia z domu, na spacery z Olisiem dziadek więc będzie wychodził.
Miłego dzionka Dziewczynki :-)
 
reklama
Kasia no to ładnie się dorobiłaś... :szok::no: Co wizyta w Polsce to Ty chora :dry:

Weroniczka kurcze świat nie jest sprawiedliwy. Maluszki muszą chorować, buu...
Żebym miała coś więcej to bym posłała ale ten cholerny grudzień... :-( tyle wydatków... A wiadomo czym się objawia choroba, ile mała ma miesięcy/lat? :zawstydzona/y:

A z Kolorado masz rację, następnym razem trzeba szukać spokojniejszego miejsca bo taki hałas że głowa do wieczora mnie bolała...

No Aga ładna fryzurka, ładna... :tak::tak::tak:

Grzechotka kurczaczki to się nieźle narobiło z tym zalaniem... :-(:szok:

Idę ogarnąć bo pracowałam i sajgon :rofl2::rofl2::rofl2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry