witam
u nas dzien pełen wrazen...
damian mial dzis zawody karate i rano po 7 jechałam z dziecmi zawiezc pawła do tesciów i wpadłam w poslizg....auto jezdziło mi po calej drodze...z naprzeciwka jechal busik, udalo mi sie go wyminąc ale jak nacisnelam hamulec to zaczeło mnie obracac i po 3 kółkach wylądowałam w rowie po przeciwnej stronie ulicy...
mowie wam co przezyłam to koszmar...
facet z tego busika zawrocił, pomagał mi wyciagnąc auto ale nie bylo szans bo cały tył w rowie zakopany w sniegu..\zadzwoniłam po kolege- trenera damiana ale i on rozłozył ręce, zabrał damiana na zawody ja zadzwonilam po tesciow by przyjechali po pawła i jakims cudem jechał dźwig...z napisem roboty drogowe i zatrzymał sie i wyciagneli mi auto z rowu....
normalnie kosmos...
przez kolejne 3 godziny nogi mialam jak z waty..teraz juz wszystko ok ale na samo wspomnienie to mam jakies dziwne odczucie...
no i damian na zawodach zdobył dziś brązowy medal..kurde ale jestem dumna..
to tyle co u mnie
i przepraszam ze tak tylko o sobie ale musialam sie wygadac

a nie mam czasu nadrobić zaległosci
