belka
Klub grudniówek'07
Viki31` to co przezylam w niedziele to bylo straszne
z pewnoscia wole bole porodowe, chociaz nawet nie wiem jak one wygladaja :-(
Od soboty wrocily moje mdlosci :sick: cokolwiek zjadlam,czy wypilam odrazu zwracalam
czulam sie naprawde ble. Ale przelezalam popoludnie i bylo ok. W niedziele rano zjadlam sniadanie i kiedy lezalam bylo dobrze ale jak tylko wstalam zwymiotowalam. Moj maz namowil mnie na zakupy,zwykle spozywcze w supermarkecie.
Bylo nawet ok,czulam sie oslabiona ale wiadomo. Pod koniec zaczelam czuc ze cos sie dzieje,poprosilam meza aby mnie trzymal mocno. Zaczelam miec jakies plamy przed oczami jakbym tracila wzrok...i nagle odlecialam. Obudzilam sie po kilkunastu sekundach na rekach meza
Okazalo sie ze stracilam przytomnosc,potem kolejny raz zwymiotowalam. Wyprowadzono mnie na powietrze dano wody ktora zwrocilam. Moj maz zawiozl mnie do szpitala a tam kroplowka i strategiczne pytania na temat jakichkolwiek plamien i boli podbrzusza. Naszczescie nic takiego nie mialo miejsca.
Musialam zostac na noc w szpitalu. Podano mi kroplowki. Wczoraj zaczelam jakos jesc no i nie wymiotowalam wiec puszczono mnie do domu. Okazalo sie za mam znowu infekcje w ukladzie moczowym i ze to niby od tego te wymioty a od wymiotow zemdlalam...
Fakt ze z Dzidzia nadal jest ok i moge jechac do polski na wakacje.
Dzis nie czuje sie najlepiej,znowu cos mnie mdli
tak bardzo sie boje :-(
z pewnoscia wole bole porodowe, chociaz nawet nie wiem jak one wygladaja :-( Od soboty wrocily moje mdlosci :sick: cokolwiek zjadlam,czy wypilam odrazu zwracalam
czulam sie naprawde ble. Ale przelezalam popoludnie i bylo ok. W niedziele rano zjadlam sniadanie i kiedy lezalam bylo dobrze ale jak tylko wstalam zwymiotowalam. Moj maz namowil mnie na zakupy,zwykle spozywcze w supermarkecie.Bylo nawet ok,czulam sie oslabiona ale wiadomo. Pod koniec zaczelam czuc ze cos sie dzieje,poprosilam meza aby mnie trzymal mocno. Zaczelam miec jakies plamy przed oczami jakbym tracila wzrok...i nagle odlecialam. Obudzilam sie po kilkunastu sekundach na rekach meza
Okazalo sie ze stracilam przytomnosc,potem kolejny raz zwymiotowalam. Wyprowadzono mnie na powietrze dano wody ktora zwrocilam. Moj maz zawiozl mnie do szpitala a tam kroplowka i strategiczne pytania na temat jakichkolwiek plamien i boli podbrzusza. Naszczescie nic takiego nie mialo miejsca. Musialam zostac na noc w szpitalu. Podano mi kroplowki. Wczoraj zaczelam jakos jesc no i nie wymiotowalam wiec puszczono mnie do domu. Okazalo sie za mam znowu infekcje w ukladzie moczowym i ze to niby od tego te wymioty a od wymiotow zemdlalam...
Fakt ze z Dzidzia nadal jest ok i moge jechac do polski na wakacje.
Dzis nie czuje sie najlepiej,znowu cos mnie mdli
tak bardzo sie boje :-(

;-)