a my z mezem dis zrobilismy sensacje w poczekalni u ginekologa

bo sie troszke nudzilismy (ladna mi troszka ... siedialam od 13 do 16.30) i w pewnym momencie stanelam sobie przed mariuszem a on dawaj zaczol dyskutowac z brzuszkiem

i nadaje ze mama maruda jest i ze na tylku usiedziec nie umie

i ze niepotrzebnie tatusia poganiala jak teraz tyle trzeba czekac a do tego tatus glodny i zali sie temu maluszkowi

pani jedna najpierw nas obserwowala i w koncu nie wytrzymala i mowi z oburzeiem "a co pan tak mowi do tego brzucha jakby to dziecko moglo pana slyszec !!" a moj maz ze stoickim spokojem i zdziwionym wzrokiem mowi "no i slyszy ... prawda maly??" a pani myslac ze dostanie wsparcie reszty osob w poczekalni zaczyna nadawac ze teraz to mlodziez rozwydrzona i niewiadomo co sobie wyobraza ... i odkad to faceci do ginekologa chodza ... ze to nowa moda i te porody ... i jak tak dalej pojdzie to beda rozkraczac nogi na fotelu ... na co moj maz i jeszcze trzech tatusiow parskaja smiechem w glos

i kazdy z nich z mety zaczyna do "swojego brzuszka" gadke

no wygladalo to przekomicznie

no a pani nie wytrzymala i wychodzac rzucila tylko ze "ona przyjdzie jak w poczekalni beda ludzie sie zachowywac jak u lekarza a nie jak w psychiatryku"

na co jeden z tych tatusiow rzucil "dziekujemy mamy jedna osobe mniej w kolejce

"
kurde ja juz naprawde myslalam ze gdzie jak gdzie ale w poczekalni u ginekologa to nie jest cos sprosnego owic sobie do brzuszka

z reszta jak pani wyszla to sie fajna rozmowa wywiazala i wszyscy zesmy sie posmiali
