Dagne- moja też leń i czasami cwiczę z nią. Pomagam w obrotach. To samo miałam z Olo. Obracam tak lekko i czekam aż ona sama dokończy i ta rączka zostaje w tyle więc podpowiadam że można ją zabrać
Izi- dzięki, jak szłam do dentysty to myślałam o Tobie J Piękny gest z tą pomocą !
Freya- trzymam kciuki !
Venus- dobrej zabawy !
Phelania- ojciec mojego byłegochłopaka był taksówkarzem i mówił że największe żniwa ma zawsze w Sylwestra
Mnie dentystka też pochwaliła tak jak
Asko że dbam o zęby i po tej ciąży uff ubytków mniej ale jednak są. W zeszłym tygodniu poszło 80 zł, wczoraj 160 zł bo jakieś ćwieki wstawiała i widocznie materiał drogi a za tydzień znowu mam szykować 160 zł bo ćwieki...

Myślałam żesię pochwale M że tak ładnie gospodarowałam domowym budżetemno ale sam powiedział że siła wyższa bo zęby na całe życie.
U mnie sprawa z teściami wygląda tak:Wyżaliłam się M, posmutniał biedny ale chyba coś im szepnął albo sami sięopamiętali, bo ja w końcu nic im nie mówiłam a tak jakoś się uspokoiło na paredni...Wskrzesiłam wyrozumiałość bo teściu jest chory, już rozsypuje się nawszystkie strony. Któregos dnia nawet teściowa na osobności zaczęła go usprawiedliwiać że nerwowy strasznie się zrobił, już zmęczony jest tym wszystkim. Od paru dni leży ZNOWU w szpitalu 200km od domu, często tam wraca.Organizm już zatruty lekami. Przeszczepiona nerka robi wysiadkę. Leki na jejodrzut przyczyniły się do raka na twarzy. Taki pypeć mu wyrósł pare miesięcy temu i musieli usunąć. Potem czekanie czy to nie złośliwy i nie ma przerzutówna węzły chłonne...a ostatnio wykryli zaczątki gruźlicy i kuracja na paremiesięcy, no już ostatnie tygodnie ale organizm się buntuje. Dziadek jest bardzo słaby, w upały nawet leżał pod kocem i dygotał że mu zimno. Teściowa została sama, córka i syn w Stanach, mąż w szpitalu i tylko ja z Kasią...Wczoraj przyszła posiedzeieć z małą bo miałam dentystę. Potem dzwoniła i się zapowiedziała z moimi kochanymi naleśnikami. Mówię że NIE, DZIĘKUJĘ, DAM RADE,MAM CO JEŚĆ, DESZCZ LEJE...Lało potwornie a ta zapukała, wręczyła mi jeszcze ciepłą zupę w słoiku i te naleśniki. Nie chciała wejść że niby jeszcze leci nazakupy i poszła. Normalnie aż się wzruszyłam bo psa bym na dwór nie wypędziła w taką pogodę i to tak kurde ! Sorka za długiego posta i tak starałam sie streścić :-) Ona musi sie o kogoś troszczyć, charakter mojego męża a raczej na odwrót