Moi spią, więc zajrzałam do Was.., ale nie dam rady wszystkiego przeczytac...
z tym odciaganiem mleka to przyszło mi do głowy żeby sprawdzic czy nie mam braków, ponieważ Lenka pożera wzrokiem słoiczki z jedzeniem..jak tylko zibaczy słoiczek wyciaga rączki i marudzi (-może nie będe dosadniej nazywac tych miłych dźwieków jakie wydaje z siebie) żeby jej dac...i je z duuuzym apetytem...co akurat jest ok.
A poza tym dzisiaj moja mała pierwszy raz podciagnęła sie sama do stania trzymana za rączki...ale na razie przystopujemy z tym chyba że sama skorzysta ze szczebelków w łóżeczku w kótrym jednak za bardzo nie chce przebywać.
Przez proby odstawienia jej do wlasnego łóżeczka mam wrażenie że ona się nabawia jakiejś traumy bo dzisiajszej nocy obudziła się z przeraźliwym płaczem a potem kiedy juz przeniosłam ja do nas, cały czas trzymała mnie rączka za koszulkę przez sen . Dzisiaj jak zasneła po godzinie się obudziła z płaczem i mąz próbował ja ululac ponownie ale tak bardzo histerycznie zaczęła płakac że musiałam ja wziąć na ręce i od razu byl spokój. Z trudem ja odłozyłam...Czuje że będzie jednak dłuższa zabawa z tym odstawianiem jej do własnego łózka...
Sosnowiczanka, rozbroiłas mnie z ta Waśniewska na rurze w Krakowie...czasami boje się otwierac lodówke bo otworze ja kiedyś i kogo zobaczę?:-)
asko, oby wszystko skończyło się dobrze z Twoją teściową...
Asieńka, nie bardzo wiem co za soba niesie taki wodniaczek, ale mam nadzieję że się wchłonie, zniknie, po prostu niech Twój synus będzie szybko zdrowy.
Mła, to się urządziłas w tym trójkącie..., przynajmniej nie czujesz się wyobcowana:-), gdzie nie spojrzysz tam Swój...my jeszcze za czasów narzeczeńskich mieszkalismy w bloku naprzeciwko tesciów,było wesolo... tesciowa nam mieszkania pilnowała i... samochodu i nie tylko...oj pilnowała:-) i to cakiem bezinteresowanie i z własnej inicjatywy...