Wiesz co inka, prawda jest taka że twój brat pewnie tez teraz potrzebuje wsparcia...przynajmniej wiem jak to było z moim m. Można wyczuc że ludzie z zewnątrz nie wiedza jak się w takiej syt. zachować i chyba najgorsze z mozliwych rozwiązań to udawanie że nic się nie stało i w ogóle brak rozmowy o tym...Takie udawanie że wszystko jests ok, było dla mnie bardzo męczące, czułam sie słaba i nie chciałam udawac że jestem mocna, chciałam ryczec przy ludziach a nie mogłam bo oni sie usmiechali jakby grali w jakąs nieszczera grę, jakbym nie miała prawa do eemocji bo to byla "niska" ciąża, jakaś gorsza, nie warta mówienia o niej, jakby była powodem do wstydu, lub sam fakt poronienia takim powodem był...jakby to było jakies tabu, jakby bali się mojej reakcji,....Myślę, że szczere słowa wsparcia sa bardzo takim osobom potrzebne. Jedynie moja mama tak naprawde potrafiła się w tej sytuacji znaleźć, no ale mój m. nie mial takiego szczęścia i musiał udawac silnego...Ale może sa ludzie którzy inaczej to przeżywają i wola się odcinać od swoich emocji...


Ale na szczęscie na usg tylko 1 maluch mi machał ..