Ja przyznam sie ze zdarzylo mi sie krzyknac na Niunie, ale mialam tylko wyrzuty sumienia, przepraszalam i plakalam w poduszke jaką jestem złą matka, bo ''krzywdze psychicznie'' wlasne dziecko. Nawet jak mloda jest bardzo nieznosna, to staram sie zacisnac zeby i przeczekac jej zly humor, bo wiem, ze krzyk w niczym nie pomoze. Co innego jak podniose glos i powiem uwaga, w ten sposob ostrzegam i bronie przed nieszczesciem.
Freiya- dobrze napisalas. Sama nie lubie jak ktos na mnie krzyczy, nawet maz w czasie klotni. Staram sie tlumaczyc spokojnie jak cos mloda robi zle, niz wrzeszczec na nia.
To takie moje zdanie:-)