Witam Was weekendowo, w ciągu dnia w pracy miałam trochę nerwy, szefowa znowu zaczeła się czepiać, na dodatek nie ma klientów, masakra jakś.
A i wiecie co moja szefa zapytała?? Cytuje " A JEŚLI CHODZI O TE PANI DZIECI, TO CZY PANI PLANUJE JESZCZE DZIECI??"
No kuźwa szczęka mi opadła.
Wróciłam do domu zła trochę, zjadłam makaron z truskawkami-pychota, odsapnełam trochę i poszliśmy na dworek z dziećmi, K grilla robił, pojedliśmy, Kacper dzisiaj się tak pięknie ubrudził, mój kochany brudasek.
Amelka jest niesamowita zadziwia mnie swoją gadką, dziś rozmawiałam z nią przez tel, z 5 razy powtarzała, że babcia nie chce jej puścić na dwór, a teraz pięknie z czułością wyprosiła czy może zrobić siku na nocnik w pokoju,. zgodziłam się choć wiem, że nie powinnam, każe jej porem wynieść a ta mała cwana bestia na to, że nie może bo ją bolą stopy i ręce.
Na dodatek wszystko mi sie psuje, zaraz będzie 2 tygodnie jak robiłam maglownicę w aucie, teraz siadają mi hamulce a na dodatek posłuszeństwa odmówił odkurzacz. grrrr
KOTA współczuję, kłótni i wizyty teściów. Hmmm czy oni nie poważnie na sam koniec ciąży chcą do Was jeszcze przyjezdzać.