Hej Dziewczyny!
Pyszczek trzymajcie się w dwupaku jak najdłużej! Trzymam kciuki &&&&&
Agunia1985 uważaj Kochana, bo opuszczony brzuch + biegunka to już mogą być oznaki, że się poród zbliża... Bądź gotowa w razie czego...
Ostatnio pisałyście o nastrojach i humorach... Ja to teraz mam taki, ze najchętniej to bym G. wyrzuciła z domu i zabroniła wracać

Mam wrażenie, że im bliżej porodu, tym bardziej on się mnie o coś czepia i ma pretensje np. o to, że coś nie posprzątane albo o inne pierdoły... Mam go serdecznie dosyć... Do tego 3 tygodnie temu obiecał mi, że się doedukuje i poczyta o porodzie, czego oczywiście jeszcze nie zrobił

A jak On ma mi pomóc, skoro nie będzie wiedział w jaki sposób może to zrobić? A jakbym zasłabła albo coś, to tak samo nie wie, na co zwracać uwagę... I ja mam Go jeszcze uczyć, czy może w trakcie porodu mówić, zamiast się koncentrować na urodzeniu dziecka?

Już wczoraj się wkurzyłam i Mu powiedziałam, że jak tak dalej pójdzie to się wkur... i zabronię położnym wpuścić Go na oddział!

To sie obraził na mnie i powiedział, że się nie mam czym stresować, bo on sam nie przyjedzie...

Do tego ciągle chodzę i ryczę z tej bezsilności... Że nic nie mogę zrobić, że mnie wszystko boli, że mi ciężko, że ciągle jakieś przeciwności losu... Tyle rzeczy jeszcze mamy do kupienia, a G. wylicza kasę i wszystko odkłada "na później"... Nie mam jeszcze prześcieradełek, pościeli do łóżeczka, termometrów, sprzętu do obcinania pazurków... Wczoraj też mi ciśnienie podniósł, bo obliczył sobie że mamy trochę mniej kasy niż on zakładał i że zasuwa a ma wrażenie jakby to robił za darmo - tylko że te pieniądze których mamy "mniej" poszły na zakup moich rzeczy do szpitala...

Tak mi się okropnie przykro zrobiło, że miałam ochotę się spakować i wyjść z domu i nie wrócić...
