Śliwka wegierka ja tylko na chwilkę na razie, ale w Twojej sprawie. Od razu Ci powiem ze wcale nie taka zła ta opieka u Ciebie. W Pl wielowodzie jest często bagatelizowane. Określane mianem idiopatycznego,czyli " taka pani uroda". Oczywiście prywatnie masz w Pl od razu setki badań,ale na fundusz juz gorzej. Wiem,bo przeszłam przez to w I ciąży. Kiedy zjechałam do Pl byłam w 20 tc. Po 3 tygodniach trafiłam pod opiekę państwowego gina. Powiedział że mam wielowodzie,ale to nic takiego :-( wyznaczył termin kolejnego usg po miesiącu....oczywiście poszłam wcześniej prywatnie. Tu dowiedziałam się, że usg musi być min co 2 tyg,by sprawdzić stan wód. Podobno często przyczyną jest zarośnięty przełyk dziecka. Dziecko nie połyka wód plodowych i przez to narastają... Jeśli miałaś usg i nic lekarz nie znalazł,to jest dobrze. Maluszek na pewno zdrowiutki. Tak na już nikt teraz Ci nie powie na ile jest dobrze. Tu potrzeba obserwacji i nic więcej. Wiem....martwisz się. Ja wtedy oszalec chciałam mimo, że lekarz mnie zapewniał iż jest ok. Pod koniec ciąży miałam wielowodzie AFI 38, a mimo to czekali z cc do terminu ( cc planowe,ale z zupełnie innego powodu). Wielowodzie dla jednych lekarzy jest wskazaniem do cc,ale dla innych nie. Musisz zaufać lekarzom. Powiem Ci,że w uk narzekają na służbę zdrowia,ale akurat co do wielowodzia,to są mega czujni. Może na Węgrzech wcale nie jest tak źle? Trzymaj się kochana! Moja córcia urodziła się zdrowiutka, a ja nie miałam żadnych problemów po porodzie w związku z wielowodziem ;-)