Też mam obawy i mimo, że bardzo chciałam to teraz mam momenty zawahania. To chyba normalne. Znowu życie do góry nogami

Wczoraj powiedziałam starszej córce... Ło matko, jedna wielka histeria. Po czym rozpłakana powiedziała, że nas nienawidzi i wyszła z domu... Wróciła po około 20 minutach i mogłyśmy dalej kontynuować rozmowę. Przeprosiła że tak brzydko powiedziała i że choć nie chce tego dziecka, to będzie mi pomagać. Kochany mój dojrzewaczek

Spadło to na nią jak grom z jasnego nieba. Dziś mi powiedziała, że nie wierzy, że to się dzieje i że się martwi, że nie będę już dla niej miała tyle czasu... Dla wszystkich to będzie wielka zmiana.