Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Magdaleno w sprawie szczepionki na razie spokojnie czekam na wezwanie... tyle róznych inforamcji moze na ten temat znaleźć w necie że sama już nie wiem... jesli po wyjasnieniach na wszlekie moje pytania z tym związane będę mieć choć cień wątpliwości to na pewno nie zaszczepię...Twiggless, swietna fotka, rosnie Ci przystojniak... :-);-) a Ty masz zamiar szczepic Antosia przeciwko grypie? jesli mozna zapytac...![]()
Gosiu ani ja nie śpiewałam ani Antoś bo on po porostu jeszcze nie jest taki wygadany a co dopiero wyśpiewany... zoragnizowaliśmy sie w większą grupkę i starsze dzieci kolezanek śpiewały... było bardzo symaptycznie i miło i wiem że za rok Antoś tej przyjemności tak łatwo mi nie odpuści;-)Twiggless widze ze z noord holland jestes, ja 1 raz rozdawalam slodycze, za 2 lata my tez bedziemy chodzic, a piosenki kto spiewal ty czy Antos????

bo nam każą jeździć do ambasady do paszporty...
A wogóle możesz coś o tym więcej powiedzieć?






z tym to raczej miala problem dotychczas,no i znowu jej sie ziewa,oczka trze,dziecka nie poznaje normalnie

Aniu zacytuję siebie z zeszłorocznej notki na Antosiowym blogu ;-) ostrzegam trochę długie...Twiggless ty to jesteś obeznana z wszystkimi zwyczajami więc błagam cię następnym razem daj cynk wcześniej że tu jest taka tradycja!A wogóle możesz coś o tym więcej powiedzieć?
![]()
Amerykanie mają Halloween, Polacy- Wszystkich świętych, Holendrzy- Sint Maarten. To coroczny obyczaj szczególnie celebrowany przez najmłodszych. W Polsce tego dnia wypada akurat święto narodowe – rocznica Odzyskania niepodległości… Z racji tego, że żyjemy i mieszkamy w Holandii więc dziś czekamy z koszykiem pełnym łakoci na małych wędrowców.
Jak wyglądają obchody pamięci św. Marcina wyglądają w protestanckiej części Holandii? (wszak to bardziej katolickie święto…)Tradycja obchodzenia dnia św. Marcina jest bardzo popularna i po części może kojarzyć się z amerykańskimi obchodami Halloween. Te dwa święta nie mają ze sobą jednak żadnego związku. Wieczorem dzieciaki w grupie pod opieką jednego z rodziców, chodzą od domu do domu (i to jest jedyny wspólny szczegół!) z lampionami, najlepiej własnoręcznie wykonanymi, stukają do drzwi, śpiewając właściwą do tej okoliczności piosenkę i w nagrodę dostają pyszne słodkości. Ogólnie bardzo sympatyczny zwyczaj, a po trosze odzwierciedla prawdziwą legendę o św. Marcinie.Dawno temu Martin, syn zamożnego kupca, był żołnierzem w rzymskiej armii. Pewnego dnia Martin wraz z grupą żołnierzy wyruszył do dużego miasta. Dzień był zimny i mglisty. Martin miał na sobie swój długi płaszcz, który dawał mu uczucie przyjemnego ciepła. Żołnierze podróżowali z pośpiechem, aby zdążyć do miasta zanim ciemna noc dotrze do murów osady.
A brzmi ona tak:
Kiedy dotarli do bram miasta, napotkali przy nich biednego człowieka, który nie miał na sobie ani płaszcza, ani butów, ani nawet skarpetek.
-Co Ci się przytrafiło? -Zapytał Martin
-Och, człowieku, Jest mi zimno i jestem głodny.- Odpowiedział trzęsąc się biedak.
Martin pomyślał chwilkę i miał ochotę oddać temu człowiekowi swój płaszcz. Ale w tych czasach żołnierze bez płaszcza nie mieli wstępu do miasta, bo płaszcz spełniał rolę ich mundurów.
Co teraz Martin miał zrobić? Przecież nie mógł biedaka tak po prostu zostawić samemu sobie…
Nagle wpadł mu do głowy genialny pomysł. „Podzielę się z nim moim płaszczem!” Zdjął z siebie okrycie, dobył miecza i przeciął go na dwie równe części. Jedną część podarował biedakowi, a drugą sam zarzucił na swoje ramiona. Potem chwycił za portfel i dał człowiekowi trochę pieniędzy. Biedak był szczęśliwy, miał okrycie przed zimnem i pieniążki na zakup żywności. Podziękował Martinowi i odszedł. A Martin? Zadowolony z siebie, doprowadził żołnierzy do miasta…
Historia Martina i biedaka jest bardzo starą legendą i wciąż chętnie wspominana i świętowana co roku właśnie 11 listopada.
Dzieci z wymyślnymi lampionami i wesołą piosenką odwiedzają ludzi, aby uczynić ich szczęśliwymi…
Kilka wskazówek jak dobrze się przygotować na tę okoliczność:
- Trzeba przygotować bardzo oryginalny lampion, ( bo to nasz sztandar w drodze po słodycze)
- trzeba przygotować, wybrać z całej listy piosenki o św. Marcinie i się ich nauczyć (większość dzieci uczy się ich w szkole i z tym nie ma problemu…)
- trzeba się ubrać ciepło i adekwatnie do pogody (uwaga na deszcz)
- nie zapomnijcie też torebki na słodycze…(chyba,że chcecie zapełnić słodyczami od razu swój żołądek
Tak uzbrojeni i z dobrymi minami odwiedzamy najbliższych sąsiadów.Teraz już wiecie dlaczego dzieci tak kochają to święto i co roku kombinują, jaki to lampion zrobić