Witam, ja wczoraj prawie nic nie zrobiłam. Dziecię obudziło mi się o 23.00 i nie bylo siły by ją uspać... Zresztą cała dzisiejsza noc była do bani i normalnie cieszylam się że obydwoje z mężem nie pracujemy bo kolysaliśmy Olivię na zmianę. O 7.00 mąż poszedł starszaki wyszykowac do szkoly a potem zabral Olivię na dół a ja pospalam do 10.30.
Potem wyprawiłam go z małą na spacer a ja ogarniałam dom.
Teraz obiad już prawie gotowy, ale mąż siedzi przy wozku i kołysze małą bo co chwila placze przez sen...
Głodna nie jest, gorączki nie ma, nie wierzga nóżkami jak przy bólu brzucha - nie mam pojęcia o co chodzi....
Iskerka co tam znowu dziergasz?
Aniu, mam zaczęte trzy rzeczy, ale nie mialam jeszcze czasu zrobić zdjęć. Kończę swoje iryski i jednocześnie zaczęłam haftowac dwie metryczki - jedną dla siebie (Olivii na ścianę) a drugą w prezencie. Moge wam pokazać zdjęcia tego co będzie.
Dla Olivii taki misio:

Na prezent te rozowe buciki:

A irysków mam już tyle

Chwiliwo poszly w odstawkę, bo znajoma juz urodziła córeczkę i chcemy ją odwiedzić na poczatku grudnia więc metryczka z bucikami ma pierwszenstwo. Jak wyhafcę to się pochwalę.


