wiele osób prosi na priv o info co u mnie... powiem szczerze że nie miałam głowy żeby pisać... dziękuję wam wszystkim za troskę:*w sumie to nie wiem od czego zacząć... bardzo wiele się wydarzyło od czasu ostatniego wpisu... myślałam że już wychodzę na prostą, poznałam wspaniałego mężczyznę, planowaliśmy wspólne życie, przeprowadzkę(gdyż dzieli nas 350km)... miało być pięknie,a wyszło jak zawsze... tzn: pojechałam z dziećmi do niego 10 maja tam w obecności jego rodziny zaręczylismy się

poczatkowo miałam wracac z dziećmi pociągiem 13 maja,ale jakos tak trudno było nam się rozstać... w efekcie wyjechalismy 15 wieczorem i to samochodem razem z moim narzeczonym. Do miejsca docelowego nie dotarliśmy

6km przed moim domem mielismy wypadek

uderzyliśmy w drzewo, Emilka była operowana bo pękło jej jelito ponad to ma złamany kręgosłup, na szczęście nie doszło do naruszenia rdzenia kręgowego! Tomek, który ma dwa latka ma złamaną nogę i szyte czoło

najgorzej było z moim narzeczonym,otarł się o śmierć był dwukrotnie reanimowany, przez dwa tygodnie był w spiączce, ma złamaną miednicę i nogę, doznał tez poważnego urazu głowy w wyniku czego nie pamieta tego co się stało, nie pamieta mnie ani dzieci

ani tego co nas łączyło... a teraz okazuje się ze jestem w ciąży

i to jest jedna z niewielu zmian w moim życiu jaka mnie cieszy

bardziej niżbym się chciała przyznać... nie mówie o tym jeszcze nikomu, gdyż biorąc pod uwagę wcześniejsze przeżycia, różnie moze być... jutro Tomasz bedzie miał ściągniety gips, za tydzień Emilka pożegna się z gorsetem, następnie mam w planach jechaćdomojego ukochanego i walczyć o to żeby pamięć wróciła... to tyle jesli chodzi o wiadomości o mnie i mojej rodzinie. Pozdrawiam was wszystkie serdecznie:* módlcie sie za nas i trzymajcie kciuki żeby sie udało, ja tu co jakis czas zagladam i pamietam o was wszystkich, ktore pomogły mi w trudnych chwilach:* dziękuje:*