Ja tam też nie wnikam, co ludzie dookoła mówią o moich wyborach imiennych. Wiem, że było wiele spekulacji za moimi plecami skąd ja wzięłam tę Nelkę, co to za imię "Nel", jak z "w pustyni i w puszczy"

i oczywiście docinki, że jak następny będzie chłopak to pewnie Staś

. A mi się po prostu bardzo podoba i nie widzę w nim niczego dziwacznego, imię jak imię ;-).
U nas kompromis, który zakończył się na Gabrielu legł w gruzach

, bo jak S usłyszał jak mówię do brzucha Gabryś, to takiej piany dostał i kategorycznie odmówił udziału w dalszym kompromisie

, bo powiedział, że to brzmi jak jakaś sierota. Gabriel - ok, ale Gabryś- absolutnie nie! A on myślał, że jakie jest zdrobnienie tego imienia???? Faceci. I teraz jemu już bardzo podoba się Ernest (za co na początku słał mnie do diabłów), ewentualnie Zygmunt - Zygi


. I teraz jak ja mówię do brzucha Gabryś, to on mi na złość "nie mieszaj w głowie Zygiemu"

. I weź tu przeżywaj ciążę w błogostanie...