Tlen i sprzęt, zazwyczaj butle, są za darmo. To też musielibyście w porozumieniu z GP, bo w Waszym przypadku to on będzie się tym na początku, a może i potem też, zajmował.
Najlepiej już wcześniej dać znać GP, potem papiery do ręki, bo kilka dni załatwianie tlenu do domu może potrwać.
Bristol kojarzy mi się dobrze, aczkolwiek nie wiem czy jesteście gdzieś blisko tego specjalistycznego szpitala, ale to może i tak tam Was pokierują (zapytajcie GP), bo jakby miejsca dla mojego Wojtka nie było w Swansea, to potem mieli szukać w Cardiff a następnie w Bristolu więc musi tam być taki oddział w którymś szpitalu.
Do mierzenia saturacji, podejrzewam, że np. raz w tygodniu będzie przychodziła pielęgniarka i decydowała wtedy co z tlenem, osobiście jednak uważam, że dobrze jest mieć swój własny pulsoksymetr, można kupić przez neta, niestety nie są tanie.
Kolejna sprawa - żeby odbyć podróż z tlenem, musisz jakoś się w Polsce dogadać, jak im sprzęt zwrócisz, bo znając pewną historię - mogą nie chcieć wypożyczyć do podróży i na te ileś dni na początku. Obym się myliła.
W każdym razie wszystko musiałoby być dopięte na ostatni guzik, żeby nie okazało się, że np. zaraz braknie Wam tlenu.
A może lekarz z Bydgoszczy mógłby bezpośrednio do Waszego GP albo zadzwonić albo napisać, o, możesz nawet zaproponować, że gdyby napisał, to sama w swoim zakresie przetłumaczysz przez przysięgłego.