reklama

Język obcy w tym wieku.

reklama
To pewnie zależy od dziecka guciu.Moja córka idąc do przedszkola jak trzylatka mówiła płynnie po polsku zdaniami wielokrotnie złożonymi:).
A ponieważ ma pamięć do wyrazów obcych ( np.zna słowa: anestetyk,resuscytacja,motto czy geneza) postanowiłam od początku posyłać ją na angielski.W efekcie potrafi układać proste zdania bezbłędnie,rozumie co się do niej mówi, potrafi też odpowiedzieć.
 
Zbulwersowała mnie nieco określenie " chory pęd " :baffled: A niby czemu moje dziecko ma nie uczestniczyć w dodatkowych zajęciach proponowanych przez przedszkole :confused: Mała lubi Angielski i zajęcia rytmiczne :tak: Nie widzę nic chorego w zajęciach rozwojowych jeśli dziecko sobie je chwali.
 
chory pęd to pewnie ja napisałam, hehe
Uważam za takie zapisywanie dziecka na wiele zajęć, w efekcie wszystkie (lub większość) popołudni dziecko spędza poza domem, a z rodzicem widzi się jedynie wieczorem idąc spać.
Dla rozwoju 3-latka chyba nie jest konieczne uczestniczenie ciągle w jakichś zajęciach. Wiele moglibyśmy nauczyć ich sami, ale po co, skoro tyle możliwości poza domem, a rodzic jedyne co musi zrobić do zawieźć i zapłacić.
 
Znalazł się winowajca :-D:-D:-D

Nie o to tu chodzi, żeby się dziecka pozbyć :-D ja jestem zwolenniczką wychowywania dzieci przez rodziców a nie obce osoby :sorry2: Córka chodzi do przedszkola, gdzie ma kontakt z dziećmi i uczestniczy w różnych zajęcia, tych dodatkowych również.

Jestem mamą będącą w domu i na upartego mała nie musi chodzić do przedszkola, ale czy to będzie dla niej dobre :confused: Wcale nie uważam ze jest to pozbywnie się dziecka, wręcz przeciwnie, fundując jej przedszkole zapewniam jej dobry start w życiu. Ciekawe zajęcia, koleżanki i kolegów :tak:

Ja jako dziecko byłam wożona przez rodziców na różne zajęcia, i wcale nie odczuwałam tego jako pozbywanie się mnie, wręcz przeciwnie, świadczyło to o trosce o mnie... Łatwiej to jest posadzić dzieciaka przed kompem lub tv, to dopiero wygoda...
 
hehe, dobre jest to, że my się zgadzamy.
Pewnie, że przedszkole jest ok, bo dziecko uczy się przebywać w społeczności, wśród rówieśników, pań-opiekunek, takie kolejne odcinanie pępowiny.
Ale jest tez popołudnie, aby dzieci czas spędzały z rodzicami, rodzeństwem, gdzie bawiąc się mogą się również bardzo wiele nauczyć.
Ten chory pęd to coś innego w moim rozumieniu. Obserwuje wśród wielu znajomych w Polsce (tutaj nie ma takiego zjawiska), że maluch ledwo zaczął chodzić, a rodzice już szukają dla niego zajęć poza domem. Moda na baseny chyba niedawno panowała w Polsce....
Angielski bije chyba rekordy, już słyszałam że są "szkoły (czy kursy??)" dla maluszków od 6 miesięcy. I Ci rodzice nie patrzą na to, w jakim kierunku ich dziecko chce "pójść". Moją ciągnie do wszystkiego z muzyką - od tańczenia, śpiewania, poprzez granie na harmonijce, bębnach, gitarze, łącznie do guitarhero mojego męża.
Dla mnie jest to sygnał, że skoro lubi muzykę, to można jej zaproponować coś z tym kierunku.
Język u nas odpada z podstawowego powodu - ma polski i francuski, więc trzeciego jej nie wprowadzę, bo na moje to całkowicie zbędne w wieku trochę ponad 3 lat.
 
za naszych czasów, to były lekcje wyrównawcze w podstawówce, jak ktoś miał trudności z materiałem szkolnym. Teraz jak widać nie pójdzie do szkoły, a już ma korepetycje...

My w domu mówimy po polsku, reszta po francusku - przedszkole, tv, plac zabaw, itp.
Zresztą tutaj na poziomie przedszkola nie ma zajęć dodatkowych, do wykupienia w przedszkolu. Fakt, że podstawowe ich zajęcia są bardzo rozbudowane. Natomiast od 6 lat jest szkoła i wtedy Wiktoria pójdzie dodatkowo do szkoły polskiej - w środy (j. polski, historia i geografia). Dzieci wtedy otrzymuja świadectwo ukończenia równiez polskiej szkoły.
 
reklama
Widziałam,że są tutaj panie nauczycielki angielskiego.I mam takie pytanie do nich.Czy znają metodę nauczania Jolly Phonics?
Jeśli tak to co sądzą o tej metodzie???
Dziękuję ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry